- To co teraz? Obiad? - stała nad małym Pique i czekała na jakąś odpowiedź chociażby w postaci małego ruchu głową, nie musiała jednak długo tego robić, bo po krótkim zastanowieniu się chłopczyka czy faktycznie jest głodny zaczął krzyczeć, że ma ochotę na racuchy z jabłkami, co dla Isabelle było niemalże jak rozkaz. Złapała go za rękę i krótką chwilę później stali już w kuchni.
- Gdzie macie mąkę? - przykucnęła nad Milanem jednak jego odpowiedzią było zwykłe poruszenie ramionami na znak, że nie wie. - No to suuper...
Coś im przerwało, był to dzwonek do drzwi.
- Zaczekaj tu na ciocię, dobrze? - dała mu buziaka w czółko i podbiegła do nich, a następnie je otworzyła. Przed jej oczami ukazały się sylwetki: Mascherano, Xaviego, Suareza, Claudio, Messiego, Gerarda, Iniesty, Alby i Sergiego, którzy stali przed nią szeroko się uśmiechając.
- Geri?
- Tak? - cały czas uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Powiedz mi jedno. - oparła się o ścianę, a on czekał na pytanie, zresztą jak reszta zebranych, którzy pragnę przypomnieć nadal stali na dworze. - Dlaczego po prostu nie wszedłeś skoro to twój dom?
- Faktycznie... - podrapał się po głowie, a cała reszta popadła w niepohamowany napad śmiechu wraz z Argentynką.
Chłopcy nie mogli sobie darować i od razu po wejściu do domu odpalili Fifę po czym zaczęli namawiać robiącą w kuchni obiad Isabelle, aby zaczęła grać z nimi. Jasne jest to, że dziewczyna od razu odmówiła, ponieważ jak nie patrzeć to nadal była w pracy, ale ten fakt mało obchodził piłkarzy i oczywiście siłą zaciągnęli ją do salonu i wcisnęli jej joystick do rąk. Żeby nie mogła uciec Claudio mocno się do niej przytulił, co bardzo rozśmieszyło Isabelle.
- Chłopaki mówiłam wam, darujcie se. Milan jest głodny i muszę mu zrobić obiad, nie mam czasu na takie rzeczy. - powiedziała próbując oderwać się z rąk bramkarza jednak na marne.
- Milan, chcesz jeść czy patrzeć jak będziemy grać z ciocią w piłkę? - Zapytał szeroko uśmiechający się Leo.
- Piłka, piłka, piłka!!
- No widzisz, grasz. - Podsumował słowa chłopca Andrés.
- Zagram, ale niech on mnie puści. - Wskazała palcem na Claudio, który dalej zawzięcie przytulał się do dziewczyny.
- Ty myślisz, że on się do ciebie przytula po to żeby cię przytrzymać? Kobieto on korzysta puki Neymara nie ma. - Zaśmiał się głośno Mascherano.
- Niby czemu? To, że jestem z Neyem nie oznacza, że jestem nietykalna. Jesteśmy jak rodzina, nie widzę w tym nic złego.
- No on uważa inaczej. - Wtrącił cicho Alba.
- Siedź cicho. - Skarcił go Suarez.
- Nie, niech nie siedzi cicho. O co chodzi?
- No bo kiedy zaczęliście chodzić to Ney mówi, że jesteś tylko jego i, że jak się do ciebie zbliżymy to nie będzie się liczyć to, że się przyjaźnimy.
- Że co? Powtórz, czy ja się przesłyszałam?
- Jordi powiedział, że odkąd... - nie dokończył Pique, bo oberwał od dziewczyny po uchu.
- Ona słyszała głupku! - Krzyknął na obrońcę nie dowierzając z jego głupoty Iniesta.
- Haha, kocham was chłopaki.
- My ciebie też. - krzyknęli wszyscy razem i rzucili się na nią.
- Gdzie macie mąkę? - przykucnęła nad Milanem jednak jego odpowiedzią było zwykłe poruszenie ramionami na znak, że nie wie. - No to suuper...
Coś im przerwało, był to dzwonek do drzwi.
- Zaczekaj tu na ciocię, dobrze? - dała mu buziaka w czółko i podbiegła do nich, a następnie je otworzyła. Przed jej oczami ukazały się sylwetki: Mascherano, Xaviego, Suareza, Claudio, Messiego, Gerarda, Iniesty, Alby i Sergiego, którzy stali przed nią szeroko się uśmiechając.
- Geri?
- Tak? - cały czas uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Powiedz mi jedno. - oparła się o ścianę, a on czekał na pytanie, zresztą jak reszta zebranych, którzy pragnę przypomnieć nadal stali na dworze. - Dlaczego po prostu nie wszedłeś skoro to twój dom?
- Faktycznie... - podrapał się po głowie, a cała reszta popadła w niepohamowany napad śmiechu wraz z Argentynką.
Chłopcy nie mogli sobie darować i od razu po wejściu do domu odpalili Fifę po czym zaczęli namawiać robiącą w kuchni obiad Isabelle, aby zaczęła grać z nimi. Jasne jest to, że dziewczyna od razu odmówiła, ponieważ jak nie patrzeć to nadal była w pracy, ale ten fakt mało obchodził piłkarzy i oczywiście siłą zaciągnęli ją do salonu i wcisnęli jej joystick do rąk. Żeby nie mogła uciec Claudio mocno się do niej przytulił, co bardzo rozśmieszyło Isabelle.
- Chłopaki mówiłam wam, darujcie se. Milan jest głodny i muszę mu zrobić obiad, nie mam czasu na takie rzeczy. - powiedziała próbując oderwać się z rąk bramkarza jednak na marne.
- Milan, chcesz jeść czy patrzeć jak będziemy grać z ciocią w piłkę? - Zapytał szeroko uśmiechający się Leo.
- Piłka, piłka, piłka!!
- No widzisz, grasz. - Podsumował słowa chłopca Andrés.
- Zagram, ale niech on mnie puści. - Wskazała palcem na Claudio, który dalej zawzięcie przytulał się do dziewczyny.
- Ty myślisz, że on się do ciebie przytula po to żeby cię przytrzymać? Kobieto on korzysta puki Neymara nie ma. - Zaśmiał się głośno Mascherano.
- Niby czemu? To, że jestem z Neyem nie oznacza, że jestem nietykalna. Jesteśmy jak rodzina, nie widzę w tym nic złego.
- No on uważa inaczej. - Wtrącił cicho Alba.
- Siedź cicho. - Skarcił go Suarez.
- Nie, niech nie siedzi cicho. O co chodzi?
- No bo kiedy zaczęliście chodzić to Ney mówi, że jesteś tylko jego i, że jak się do ciebie zbliżymy to nie będzie się liczyć to, że się przyjaźnimy.
- Że co? Powtórz, czy ja się przesłyszałam?
- Jordi powiedział, że odkąd... - nie dokończył Pique, bo oberwał od dziewczyny po uchu.
- Ona słyszała głupku! - Krzyknął na obrońcę nie dowierzając z jego głupoty Iniesta.
- Haha, kocham was chłopaki.
- My ciebie też. - krzyknęli wszyscy razem i rzucili się na nią.
- A z Neymarem sobie jeszcze pogadam.
- Ale to potem. Teraz jesteś nasza i tylko nasza! - Pocałował ją w policzek Alba i wybrał sobie i jej skład do grania.
- Ej, dlaczego ty Barcelona?! Codziennie tam grasz! - oburzyła się dziewczyna widząc, że mężczyzna wybrał sobie "Dumę Katalonii", a jej bez żadnego pytania przypisał "Królewskich", co się jej nie spodobało, ponieważ jak możecie się domyślać Isabelle Alehandra Mendoza nie była sympatyczką tego klubu. Na jej pytanie Alba odpowiedział, uwaga cytuję: "Bo tak", na te słowa Argentynka zaczęła się kłócić i chwilę później zaczęli się "bić", a wszyscy zebrani śmiali się z ich poczynań, jednak wyróżnić musiał się Pique, który nigdy nie rozstaje się ze swoim telefonem, z czego skorzystał i zaczął ich nagrywać i robić zdjęcia. No po co im paparazzi skoro już jednego mają na wyłączność? Oczywiste było to, że parę minut później wstawił wszystko na swojego instagrama i facebooka z dopiskiem: "Zakochańcy". Teraz tylko nasuwa się jedno znaczące pytanie: Czy przez głupotę Geriego mogą być problemy?
- Ej, dlaczego ty Barcelona?! Codziennie tam grasz! - oburzyła się dziewczyna widząc, że mężczyzna wybrał sobie "Dumę Katalonii", a jej bez żadnego pytania przypisał "Królewskich", co się jej nie spodobało, ponieważ jak możecie się domyślać Isabelle Alehandra Mendoza nie była sympatyczką tego klubu. Na jej pytanie Alba odpowiedział, uwaga cytuję: "Bo tak", na te słowa Argentynka zaczęła się kłócić i chwilę później zaczęli się "bić", a wszyscy zebrani śmiali się z ich poczynań, jednak wyróżnić musiał się Pique, który nigdy nie rozstaje się ze swoim telefonem, z czego skorzystał i zaczął ich nagrywać i robić zdjęcia. No po co im paparazzi skoro już jednego mają na wyłączność? Oczywiste było to, że parę minut później wstawił wszystko na swojego instagrama i facebooka z dopiskiem: "Zakochańcy". Teraz tylko nasuwa się jedno znaczące pytanie: Czy przez głupotę Geriego mogą być problemy?
*
Krótki i mega dużo dialogów,
mam nadzieję, że to jakoś nie przeszkadza.
Przyznam, że mam tyle pomysłów, ale ciężko mi się za to zabrać.
Szkoła zaczyna mnie przytłaczać...
Czekam na święta żeby nadrobić rozdziały!
Na szczęście już tak niewiele do nich.
Krótki i mega dużo dialogów,
mam nadzieję, że to jakoś nie przeszkadza.
Przyznam, że mam tyle pomysłów, ale ciężko mi się za to zabrać.
Szkoła zaczyna mnie przytłaczać...
Czekam na święta żeby nadrobić rozdziały!
Na szczęście już tak niewiele do nich.
