sobota, 19 grudnia 2015

Rozdział 20.

      - Cześć kochanie! - krzyknął z progu drzwi i podszedł do niej, a potem objął ją delikatnie w pasie.
      - Hej. - Odwróciła się w jego stronę i złożyła na jego ustach subtelny pocałunek, pozostawiając na nich mały ślad ze szminki.
      - Znowuu. Znowu, muszę chodzić przez ciebie jak baba z pomalowanymi ustami. - Zaśmiał się cicho i usiadł na kanapie, a następnie pociągnął w swoją stronę Isabelle, by usiadła na jego kolanach.
      - Oj misiek. - Zachichotała. - Dla mnie przystojny byłbyś nawet w stroju clowna.
      - Ale przecież ty się boisz clownów.
      - No wiem. Ja bym się na twoim miejscu cieszyła z tego co powiedziałam. Czuj się wyjątkowo. - Uśmiechnęła się promiennie odsłaniając rządek swoich idealnie białych i równych zębów.
      - Skarbie, wystarczy, że jesteś tu ze mną, siedzisz obok mnie, chociaż w tym przypadku na mnie i po prostu mnie kochasz, a ja od razu czuje się wyjątkowo. - pocałował ją.
      - Kto To? - Zapytała kiedy do Neymara przyszła wiadomość tekstowa.
      - Yy, nie nikt. - Szybko schował telefon do kieszeni.
      - Ja myślę, że jednak ktoś. - Momentalnie wstała z jego kolan. - Pokaż. - Kiedy zauważyła, że mężczyzna nie ma zamiaru wyciągnąć telefonu, postanowiła zrobić to sama i korzystając z małej jego nieuwagi, szybko zabrała urządzenie i pobiegła do łazienki.
      - Isabelle! Oddaj mi go! - Dobijał się do drzwi Ney.
Po trzech minutach wyszła z gorobową miną, tak naprawdę nie wyrażającą nic.
      - Proszę. - Wyszeptała podając mu to czego chciał. Popatrzył na swój telefon, wyświetlona była na nim jego rozmowa. - Ile? - Patrzyła się tępo w podłogę.
      - Co ile?
      - Do jasnej cholery! Ney nie rób z siebie idioty! Dobrze wiesz o co mi chodzi. - Krzyczała na niego przez łzy, wiedziała, że nie musi się w tym momencie chamowac.
      - Długo. - Odpowiedział krótko, zerkając co chwilę na ekran telefonu.
      - Ok. - Rzekła z niebywale stoickim spokojem i poszła w stronę schodów, by pójść do pokoju i się spakować. Neymar udał się za nią.
      - Co ty robisz?! - Złapał ją za nadgarstek, kiedy byli już na piętrze domu.
      - A jak ci się wydaje, co!? Nie mam zamiaru być tu ani chwili dłużej, to dla ciebie aż tak dziwne?
      - Zostań ze mną. Nie skreślaj tego wszystkiego przez taką błachostkę. - Mówił bardzo pobudzony. - Przecież to, że czasem chce się odstresować u boku ślicznej kobiety nic nie zmienia w naszym związku. - Te słowa mocno ją zabołały, co miało znaczyć "ślicznej kobiety"? Czy ona dla niego nie była śliczna?
Obłęd, właśnie to dziewczyna widziała w jego oczach, których źrenice niepokojąco z sekundy na sekundę się powiększały.
       - Czy ty siebie słyszysz!? Odsuń się. - Odepchnela go i skierowała się w stronę sypialni.
       - Stój! - znów podbiegł i stanął naprzeciw niej. - Nigdzie nie idziesz.
       - Akurat to co ty mówisz jest dla mnie najmniej ważne. Sorry Neymar, to koniec.
Szybko pożałowała tych słów, ponieważ Neymar złapał ją za barki i zaczął energicznie potrzasac. Z każdym jego ruchem przeszywał jej ciało ogromny ból.
        - Nie możesz mnie zostawić, nie zrobisz tego. - mówiąc to dalej nie zaprzestawał swoich czynów.
        - Puść mnie idioto! - Zaczęła starać się jakoś uwolnić z jego uścisku, jednak jej słowa bardzo rozzłościły piłkarza i chwilę później byli już znowu przy schodach. - Neymar! Przestań proszę, zaraz spadnę! - Błagała go przez płacz.
       - Jeśli nie ja, to nikt. - szepnął jej do ucha i chwilę później dziewczyna leżała na dole cała w powiększającej się kałuży krwi wydobywajacej się z jej głowy...



      - Co z nią? Dlaczego tak majaczy? - Spytał się Alba lekarza, który przyniósł wyniki Isabelle po kolejnej, dzięki Bogu, nieudanej próbie odebrania sobie życia.
      - Stawiam po prostu na jakiś koszmar. - Odpowiedział bez żadnych emocji. - Jeśli się obudzi proszę mnie zawołać, muszę zrobić jeszcze parę badań, jeśli dziewczyna odpuści już sobie i nie będzie chciała popełnić już samobójstwa, wypiszemy ją do domu.
      - Idiota... - Gerard podsumował wypowiedź lekarza po jego wyjściu z sali. - Jeśli dziewczyna odpuści już sobie [...] Bla, bla, bla, no po prostu palant. - Reszta, czyli Alba, Shakira, Marc, Antonella, Messi, Iniesta, Dani i Anastasia zaśmiali się cicho na słowa przyjaciela, jednak potem przyznali mu całkowicie rację. Pewne było, że doktorem z powołania to on raczej nie był.
Wszyscy udali się do małej kawiarnii by się czegoś napić i spokojnie poczekać aż ich przyjaciółka się obudzi.
      - Trzeba coś wymyślić żeby Neymar zapamiętał raz na zawsze, że nie wolno bawić się czyimiś uczuciami. - przerwał nagle chwilę ciszy Dani. - Może i jest młody, może i jest moim przyjacielem, ale takich rzeczy się nie robi, a on powinien o tym wiedzieć. - Dopowiedział kiedy zobaczył po swojej pierwszej wypowiedzi niepewne miny przyjaciół.
      - W sumie... - Zaczął myśleć na głos Alba. - W sumie to masz całkowitą rację. Przecież ona mogła przez niego u... - To słowo nie potrafiło przejść mu przez gardło. -...mogła umrzeć.
Słysząc te słowa Anastasii momentalnie poleciały z oczu łzy. Zdała sobie sprawę z tego, że wystarczyły minuty, a nawet sekundy, a jej siostry mogłoby już z nią nie być. Nie usłyszałaby już jej porad, żali, głupich pomysłów. Nie zobaczyłaby już jej uśmiechu, łez szczęścia, jak i tych smutku.
      - Anastasia, co jest? - skierowała się do zmyślonej, cicho łkającej dziewczyny Shakira.
      - On mnie popamięta. Obiecuję na zdrowie mojej siostry. - Zaczęła płakać głośniej i przytuliła się do przyjaciółki. - Obiecuję.

środa, 16 grudnia 2015

Rozdział 19.

      - Zrobiliśmy jej płukanie żołądka, opatrzyliśmy wszystkie rany na nadgarstkach i teraz wystarczy czekać aż się obudzi. - poinformował Antonelle lekarz, po czym wziął jakieś papiery i zniknął za drzwiami pokoju. Wydawał się jej jakoś dziwnie oschły, zresztą wszyscy obcy ludzie się jej tacy wydawali, być może takie przypuszczenie z jej strony spowodowała ciąża albo po prostu tak było naprawdę. Wolała teraz zostawić niepotrzebne przemyślenia na bok i zbliżyła się do przyjaciółki leżącej na szpitalnym łóżku, okropny widok.
      - Ahh, Isa. Coś ty narobiła...? Co najlepszego on narobił doprowadzając cię do takiego stanu? - Neymar stał się teraz dla nich wrogiem. Nie liczyło się to, że był on ich przyjacielem od długiego czasu, liczyła się teraz Isabelle, która przez dwie i pół godziny walczyła o życie. To właśnie on skrzywdził tak ważną dla nich wszystkich Isabelle, to on doprowadził do jej próby samobójczej, to on po raz kolejny zawalił jej życie.
Argentynka ciągle nie potrafiła pojąć faktu, że on ją tak po prostu zranił, podle zdradził i kolejny raz nadużył jej zaufania.
      - O mój Boże... Isabelle! - do sali wpadła Anastasia  Zdezorientowana Antonella odwróciła się w stronę drzwi i widząc w nich swoją przyjaciółkę na chwilę oniemiała.
      - Coo, jak ty tu tak nagle? Nic ci nie mówiłam przecież... - wstała i podeszła się przytulić. - Chyba nie mówiłam, bo tak naprawdę przez to wszystko już sama nie pamiętam.
      - Telewizja powie ci wszystko. - westchnęła siostra Mendozy. - Ledwo co ją trzy godziny temu przywieźli, a oni już wszystko wiedzą.
      - Nigdy się nie odczepią, po co zachować to dla siebie. Niee, oni wolą żerować na czyimś nieszczęściu...
      - Co z moją siostrzyczką? - podeszła do łóżka. - Czekaj... czemu jest nieprzytomna co z nią? -zestresowała się i z przerażeniem popatrzyła na narzeczoną Messiego.
      - Spokojnie, ona śpi. -przytuliła się do niej.
      - Ant, to prawda co mówili w telewizji? To prawda, że ona... że ona znów próbowała odebrać sobie życie? - tak, znów. Niestety, do takiej sytuacji doszło już kiedyś. Problemy ze szkołą, wyśmianie... Bycie tym wyrzutkiem, z którego śmieją się na każdej przerwie, a nawet i lekcji. Tego wszystkiego doświadczyła w młodości Isabelle. Ciężko jest być nieakceptowanym przez rówieśników ze względu na to, że pochodzi się z biedniejszej rodziny, że jest się ponad przeciętnym z matematyki... Kujon, brzydula, szmaciara, to właśnie te teksty obijały się na co dzień o uszy naszej bohaterki i to przez takie obelgi skierowane w jej stronę dziewczyna próbowała się poddać i skończyć to wszystko. Wtedy jej się nie udało. Za co później po poznaniu Neymara dziękowała Bogu. A teraz? Teraz przez niego chciała uczynić to po raz kolejny...
      - Tak. - wytarła malutką łzę. - Po raz kolejny...
      - Podły drań! Wiedziałam! Kurwa, wiedziałam, że to tak się skończy! Raz zranił, zrobi to po raz kolejny! - pozwoliła dać upust swoim emocjom.
      - Co wy sie tak drzecie... - z łóżka powoli i z wielkim wysiłkiem próbowała wstać Isabelle, jednak kiedy zauważyła, że bardzo się przy tym męczy, bardzo bolą ją nadgarstki i głowa postanowiła ponownie się położyć. - Tak w ogóle to... Czemu jestem w szpitalu? Zaraz. - popatrzyła na swoje nadgarstki, przez które po jej ciele przepływały wielkie fale bólu nie pozwalające jej przez dłuższy czas się poruszać. - Już wiem. - powiedziała przypominając sobie wszystko, a jej oczy nieoczekiwanie całe się zeszkliły, by potem zacząć wypuszczać na jej czerwone od gorączki policzki łzy. Pod wpływem wszystkich emocji i wspomnień, które krążyły w jej głowie, energicznie się podniosła nie zważając na to, że wszystko okropnie ją boli. - Nie chce żyć rozumiecie to?! Po co oni mnie ratowali?!
      - Isa, spokojnie... nie mów tak...  - Antonella nie mogła dokończyć w pełni swojej wypowiedzi.
      -Wszystko straciłam, rozumiecie!? Wszystko! Nie wiecie jak to jest!- po tych słowach zaczęła zrywać z rąk bandaże, nadal starając się zignorować to, że ból powoli zaczyna paraliżować jej ciało, a ona sama może robić coraz mniej ruchów
      - Isa, błagam przestań. Do jasnej cholery zostaw ten bandaż! Życie jest wspaniałe, musisz dać mu szanse to pokazać. - mówiła przez łzy próbując uspokoić swoją siostrę.
      - Pieprze takie życie! Kocham was, ale nie chce już tak cierpieć, zrozumcie! Dałam już życiu szanse, a przechodzę znowu to samo! - i w tym momencie zerwała ostatnią część bandażu, a co za tym idzie z miejsca, w którym zrobiła dość głęboką ranę poleciał wielki strumień krwi.
      - Doktorze! - krzycząc z sali wybiegła Ant.
      - Błagam cie siostrzyczko... Nie rób mi tego, nie zostawiaj mnie!


piątek, 4 grudnia 2015

Rozdział 18.

Wreszcie piłkarze wracają do treningów, a to oznacza, że muszą teraz pracować, pracować i jeszcze raz pracować, by osiągnąć kolejny sukces i obronić tytuły, które zdobyli w poprzednim, zresztą bardzo udanym, sezonie.
Neymar nie wiedząc co zrobić z synkiem zawiózł go do Antonelli, bardzo zdziwiło go jej zachowanie, ponieważ od momentu kiedy przekroczył próg ich domu, zostali bardzo oschle przyjęci albo raczej on, ponieważ kobieta widząc małego Daviego mocno się do niego przytuliła i wysłała do pokoju jej syna, a jego bez żadnego słowa ruchem ręki wyprosiła z domu Messich, zdziwiony całą sytuacją od razu udał się na trening. Tam też raczej nie był mile widziany. Zza drzwi szatni usłyszał głośny śmiech piłkarzy, ale wystarczyło tylko, że tylko je otworzył, a cała gwara ucichła.
      - Hej wszystkim... - przywitał się niepewnie, ale mężczyźni popatrzyli na niego z pogardą i wrócili do dalszych konwersacji. Stwierdził, że przemilczy tą całą dziwną sytuację i zaczął się przebierać. Ciągle czuł na sobie wzrok zebranych i nieustannie słyszał swoje imię wypowiadane szeptem przez swoich kumpli. Po przejściu na murawę rozpoczął się trening.
      - Dobra, za tydzień gramy z As Romą, sami wiecie, że nie możemy ich zlekceważyć, więc zabierajcie się do roboty. Na sam początek Dziesięć kółek szybkim tempem, ruszać się! - Pogonił ich Lucho i poszedł usiąść.
Jak możecie się domyśleć Neymar biegł sam, nawet jego najlepsi przyjaciele z boiska, czyli Leo i Luiz, go olali. Nadal nie rozumiejąc co się dzieje starał się zachować spokój i tak jak zawsze skupić się na treningu. Po zrobieniu dziesięciu okrążeń, zagrali chwilę w dziadka, porozciągali się i chwilę później Messi i Alba wybierali swoje składy.0
      - Luis!
      - Dani do mnie, mój brazylijski przyjacielu. - Zaśmiał się Jordi i czekał aż Leo zacznie wybierać dalej. I tak oto wybierali sobie do czasu kiedy został już tylko nie kto inny jak Neymar, który zawsze wybierany był jako trzeci, ewentualnie piąty, ale żeby ostatni? Było to dla niego niebywale dziwne, ale nadal nie pytał się kolegów o co chodzi. Po zakończonym meczu z wynikiem 0:0 chłopcy zeszli z murawy, by się umyć.
       - Dobra chłopaki mam tego dość, o co wam do jasnej cholery chodzi?! Rano Anto kompletnie mnie olała i wręcz wywaliła z domu, Isabelle w ogóle nie odbiera ode mnie telefonów, a teraz wy się do mnie nawet słowem nie odezwaliście! - w końcu nie wytrzymał i wybuchł.
      - Ty nie wiesz o co nam chodzi? Haha, weź stary się posłuchaj! - rzucił się na niego z pięściami Dani, ale powstrzymał go Alba.
      - Daj spokój stary, szkoda na niego rąk. - uspokoił go.
      - Powie mi ktoś wreszcie co zrobiłem!?
      - To zrobiłeś! Jesteś skończonym idiotą i tyle w temacie! - podszedł Rafinha i podstawił mu pod sam nos swój telefon z artykułem sprzed wczorajszego dnia. W tym momencie mężczyzna ucichł i patrzył się na zdjęcie, które jest wam znane. 
      - To.. ten... Jak to?
      - Jak to?! Weźcie go, bo jak Boga kocham zaraz wszystkie zęby straci! - nadal nie potrafił opanować się rodak Neymara, czyli Alves.
      - Idź już lepiej do tej swojej "brazylijskiej piękności" jak to w telewizji mówili i zastanów się nad tym co zrobiłeś, nasza Isa nie może się pozbierać! - pokazał mu na drzwi Iniesta.
      - Powiedzcie mi gdzie jest!
      - Haha, po moim trupie, sorry Ney, ale nie pozwolimy ci skrzywdzić jej po raz trzeci, dała ci drugą szansę, ale ją zmarnowałeś. Adios Neymar. - czekał aż ten opuści szatnie, to też zrobił. Nie kłócił się jeśli chodzi o Brunę, co mogło oznaczać tylko jedno, on naprawdę zdradził Isabelle.
      - Dzięki Jordi, gdyby nie ty, ten szczeniak leżałby teraz przed nami.
      - Nie ma za co. Chodźcie, trzeba ją odwiedzić. 

*

      - Czekaj! - złapał Gerarda za ramię brazylijski obrońca, kiedy ten chciał już otwierać drzwi. - Trzeba sie zmówić co jej powiemy, no bo raczej nie można oznajmić jej od tak, że Neymar nawet nie zaprzeczył zdrady...
      - Dobra, więc jak coś to nic nie mówimy. - przytaknął Gerard, a reszta razem z nim, po czym weszli. - KOOOOOOOOOOOOOOOOCHAAAAAAAAAAniee...- ściszył na końcu, kiedy zorientował się, że na kanapie w salonie śpi (albo raczej spał) jego syn, który po chwili zaczął płakać.
      - Brawo, usypiasz go! - uderzyła go lekko w głowę Isabel i poszła do kuchni, bo wiedziała jak głodni potrafią być piłkarze po treningach.
      - To gdzie jest nasza Isia? - zapytał Rafinha i usiadł obok naszego tatuśka (czyt. Gerarda).
      - Jest na górze, mówi, że nie wyjdzie, ale zadzwoniłam po twą przyszłą małżonkę. - tu skierowała się do Leo. - Powiedziała, że zaraz będzie, może ona będzie mogła jakoś z nią porozmawiać, w końcu znają się od małego.
     - Ej no! A ja to co, piąte koło u wozu? Pragnę ci przypomnieć, że wychowałem się razem z nimi.        - A ja ci pragnę oznajmić, że raczej nie chcesz rozmawiać z nią o zawodach miłosnych.
     - Co racja, to racja.
Wszyscy wyczekiwali Antonelli, która musiała pojechać "odstawić" Neyowi jego dziecko, zastanawiało ją gdzie on zostawił tego biednego malca, podczas imprezowania z brazylijską modelką, Tak naprawdę, to właśnie ona najbardziej zdziwiła się widząc te wszystkie informacje na temat jego zdrady, był on ostatnią osobą z ich paczki, która według niej mogła kogoś zdradzić, a do tego jeszcze Isabelle, tą dziewczynę, którą kocha(ł) nad życie. Dla wszystkich raczej pewne było to, że Alehandra Mendoza nie wybaczy Brazylijczykowi, ponieważ ona nigdy nie daje drugich szans, jedynym wyjątkiem był właśnie powrót do siebie, po tym co jej zrobił. Trzeciej szansy może się spodziewać tak samo jak tego, że Messi przejdzie kiedyś do Realu Madryt, co jest raczej nie możliwe (a przynajmniej taką mam nadzieję).
      - Jestem! - nagle drzwi się otworzyły, a z nich wyłoniła się piękną Argentynka, narzeczona Messiego. - Gdzie jest?
      - W łazience, nie chce wyjść, a siedzi tam chyba odkąd chłopcy zaczęli trening, do teraz, powiedziała, że idzie wziąć prysznic, ale aż tak długo?
      - Pewnie siedzi i coś na telefonie robi. - dokończył całą wypowiedź Alba.
      - Okej. - udała się po schodach na pierwsze piętro domu Pique i potem już skierowała się w stronę drzwi do łazienki. Lekko zapukała. - Isa, jesteś tam? - Cisza. Nic nie usłyszała. - Halo! - Nagle poczuła, że ma mokre stopy, kiedy popatrzyła w dół zobaczyła pełno wody, wypływającej z pomieszczenia, w którym przebywała kobieta.
      - Chodźcie tu! - Krzyknęła na cały dom, nie musiała długo czekać, ponieważ chwilę później stał już przed nią Iniesta, wywarzający drzwi. Kiedy już mu się to udało wszyscy oniemieli, nikt z nich na pewno nie życzyłby nawet swojemu największemu wrogowi takiego przeżycia, nikt.







*
Ostatnio (czyt. od rana) mam niezły
przypływ weny.
Co zaowocowało tym rozdziałem,
trzecim na bloga o Sanchezie (jeszcze nie został opublikowany)
i nowym opowiadaniem, na który
prolog tez już mam prawie napisany.
Muszę sobie
ten dzień zapisać w kalendarzu,
bo założę się, że szybko takiej weny nie będę mieć. :)
Wracając do tego nowego opo,
to zapraszam was do poprzedniego posta,
tam macie link.

Znów coś nowego!

Hej :)

Już sama nie wiem czy się wyrobię z tymi opowiadaniami,
ale cooo tam!
Mam przyjemność zaprosić Was na
mój nowy blog!
Są tam już bohaterowie, a jeśli Cię
zainteresują to zaobserwuj i czekaj na prolog. :)






wtorek, 1 grudnia 2015

Rozdział 17.

Nad ranem nic nie świadoma tego co zaraz się stanie Isabelle wstała, umyła się i udała do kuchni aby wyciągnąć z lodówki jakiś jogurt i owoce. Jak to zwykle robiła kiedy miała dużo wolnego czasu, razem z przygotowanym posiłkiem udała się do salonu aby tam w spokoju obejrzeć telewizję. Rozsiadła się wygodnie na kanapie, chwyciła za pilot i włączyła. Kanał ustawiony był na wiadomościach:
      - Dzień dobry państwu, mamy najnowsze wiadomości ze świata gwiazd. Jordi Alba rozstał się ze swoją dotychczasową partnerką, a to wszystko za sprawą pięknej brunetki z Argentyny, która zawładnęła sercem piłkarza z lokalnego klubu FCBarcelona. Gerard Pique, narzeczony sławnej piosenkarki Shakiry wczoraj na swoim koncie na portalu społecznościowym Facebook opublikował zdjęcie pary przytulającej się razem na podłodze z dopiskiem "Zakochańcy". Jeszcze do niedawna była ona w związku z Neymarem, młodym Brazylijczykiem, który jest wschodzącą gwiazdą Footballu. Jak sam przyznał nie czuł się dobrze w tym związku i życzy jak najlepiej nowej parze. My również życzymy im szczęścia, a w szczególności wytrwałości. To wszystko w dzisiejszych wiadomościach, dla państwa... - Tu wyciszyła głos i tępo patrzyła się na zdjęcie widniejące na ekranie telewizora, na którym to ona leżała na piłkarzu. Do jej domu jak strzała wpadli Leo, Antonella, Shakira, Iniesta, Dani, Alba i przede wszystkim winny całej tej sytuacji nie kto inny jak Gerard Pique we własnej osobie.
      - Widziałaś?! - Krzyknął zadyszany Leo.
      - Nie widzisz jej miny? To chyba jasne, że widziała! - Odpowiedział za kobietę Gerard.
      - Ty się lepiej nie odzywaj, gdyby nie ty nic takiego nie miałoby miejsca! - spojrzała na niego piorunującym wzrokiem Shakira. Widząc, że "poszkodowana" w całej tej sytuacji, dalej siedzi i się nie odzywa Andrés podszedł do niej i mocno się przytulił.
      - Nie przejmuj się, to tylko głupie plotki, za parę dni wszystko ucichnie.
      - Wszystko, wszystko zniosłam. To kiedy pisali, że razem z Neymarem spodziewamy się dziecka, to że mamy zamiar przeprowadzić się do wielkiej Brytanii, że Davi jest moim biologicznym synem, ale to już za wiele... - Mówiła łamiącym się głosem. - Przecież on już na pewno to zobaczył, znienawidzi mnie. - Schowała głowę pomiędzy nogi i zaczęła płakać, a Don Andrés cały czas starał się jej towarzyszyć. Do Is zadzwonił telefon, spojrzała to raz ja niego, raz na przyjaciół którzy pokazali jej aby odebrała, złapała za urządzenie i nie patrząc na to kto dzwoni przyciągnęła słuchawkę.
       - To prawda?! - Wszędzie rozpoznałaby ten głos, był to nie kto inny jak Anastasia.
       - A czy niebo jest różowe?
       - Zaraz, to podchwytliwe pytanie! - krzyknął na "rozluźnienie" Gerard, ale widząc miny reszty skulił się pomiędzy Albe i Messiego.
       - No nie. - odpowiedziała Anastasia nie zwracając uwagi na krzyczącego coś w tle obrońcę.
       - To masz odpowiedź. To wszystko wina Gerarda... - I zaczęła opowiadać historię od samego początku.
W tym czasie reszta postanowiła pomyśleć jak to wszystko wytłumaczyć Neymarowi. Znając życie włącza teraz telewizor i widzi najnowsze wiadomości na temat związku jego dziewczyny z najlepszym kumplem.
       - Isa! - Przerwała jej opowieść Mariia Mendoza. - Patrz na telewizor! - Oczywiście posłuchała się i włączyła z powrotem dźwięk wołając przy tym resztę ekipy siedzącą w kuchni.
     - Witamy państwa po krótkiej przerwie, mamy najświeższe informacje ze świata Footballu. Czy Neymar da Silva Santos, szybko po rozstaniu z partnerką znalazł sobie kogoś nowego? Dokładnie godzinę temu widziano go całującego się w Park Güall z brazylijską pięknością Bruną Marquezine. Jak donoszą media, spędzili razem noc w jednym z Barcelońskich klubów, nie wiadomo jednak co działo się po opuszczeniu go. Czy piłkarz zdążył już pogodzić się ze swoim rozstaniem z Isabelle Alehandrą Mendozą? Jak widać najwyraźniej tak. W takim razie po raz kolejny życzymy szczęścia pięknej Argentynce i Jordiemu Albie oraz nowej parze, brazylijskiemu piłkarzowi i jego rodaczce Brunie. Teraz zapraszamy na prognozę pogody.
      - Pewnie znowu coś wymyślili.... - powiedział bez żadnego przekonania Leo, ponieważ sam był pewien, że to właśnie jego kumpel jest na zdjęciu i, że telewizja tym razem nie kłamała.
      - Jasne, sami skleili jego zdjęcie i tej dziwki! - wstała nerwowo. - Hahah, może zaraz będzie mi mówił, że skoro zobaczył w telewizji, że go zdradziłam, to stwierdził, że on mnie też może. - odrzekła z ironią i z oczami pełnymi łez pobiegła do łazienki, próbowała udawać twardą, ale jak każdy dobrze wie, w takich momentach nie jest to łatwe.
      - Brawo... - rzuciła Shakira w stronę Gerarda i skierowała się w stronę łazienki, w której przebywała Isabelle. - Aha, żeby nie było. - odwróciła się. - Śpisz w salonie.
Bezradny obrońca usiadł na kanapie i zaczął dumać. Nie wiedział jak to wszystko sensownie odkręcić. W sumie to nawet jeśliby to zrobił, nic szczególnego by nie zdziałał, ponieważ chodziło teraz o zdradę Neymara, która najbardziej zabolała Argentynkę i doszczętnie zrujnowała jej życie.
      - Masz to, na co zasłużyłeś, stary. - poklepał go po plecach Andres. - Radzę ci to jakoś sprostować i przeprosić Isabelle, a z Neymarem trzeba sobie jeszcze pogadać...






*
Ta dam!
Surprise! Jednak jeszcze nie zapomniałam
o tym opowiadaniu.
Przez tydzień czułam sie źle
no i proszę, chora jestem!
A to oznacza brak siły i chęci do czegokolwiek.
Ale spięłam się i dopisałam rozdział.
Czekam na opinie
i mam nadzieje, że trochę przybędzie
komentarzy, bo ostatnio ich trochę ubyło.
Meldować się! :)
<KLIK>