Rano dziewczyny obudziły się z ostrym kacem i dosłownie każda była w innym miejscu. Nie chodzi mi tu tylko o klub, lecz całą Barcelonę! Najbardziej poprzedniego dnia zaszalały Isabelle i Anastasia. Is obudziła się w... To za chwilę, bo teraz opowiem wam o Anie i jej nowym chłopaku (w tym momencie narrator znacząco porusza brwiami), z którym spędziła noc. Nawet gdy się rano zbudziła dalej leżała w objęciach umięśnionego piłkarza. Tak piłkarza. Haha, a pewnie każdy teraz główkuje z kim. Neymar? Niee, mimo tego co zrobił Isabelli i mimo tego ile minęło czasu on nadal ją kochał i na pewno będzie kochać do końca swoich dni, zresztą nie wiecie tego, ale codziennie wieczorem przed snem ciągle to sobie powtarza całując jej zdjęcie i kładąc je później na poduszce obok, ona na prawdę zawładnęła jego piłkarskim sercem. Dobra jak zwykle zboczyłam z tematu, który wydaje mi się być dla was wielce ciekawy, wracając, hmm, kto jeszcze? Gerard przecież jest żonaty, Dani za nie długo bierze ślub, dobra powiem. Tym mężczyzna, z którym, muszę dla jasności podkreślić, mimowolnie i umyślnie spędziła upojna noc, o której raczej nie będę szczegółowo opowiadać bo wiem przecież, że wy dobrze wiecie co się wtedy stało, był Marc Bartra! Tak, nieźle co nie? Ku jego zdziwieniu zaraz po obudzeniu poczuł ciepły oddech na jego torsie i wodzący po nim palec, spodziewał się raczej, ze już jej więcej nie zobaczy, gdy tylko zerknął w dół ujrzał piękną kobietę, z którą, tego co pamiętał, spędził bardzo przyjemną noc, dziewczyna nie była jednak dość pewna czy piłkarzowi się podobało. Kiedy Anastasia zauważyła, że Bartra zaczął się poruszać serce zaczęło bić jej nieubłaganie szybko co bardzo dobrze wyczuł. Uśmiechnął się lekko do siebie i szybkim ruchem odwrócił do dziewczyny, która być może jedną nocą skradła jego dotąd nienaruszone miłością serce.
- No hej. - uśmiechnął się szeroko do Argentynki, która równie szeroko jak on poszerzyła swoje kąciki ust. Właśnie o tym marzyła, o czym? Tym, aby wreszcie obudzić się w objęciach mężczyzny, który jest dla niej ważny. No był dla niej ważny, ta noc zbudziła uczucie, które krylo się w każdym z nich. A wiecie dlaczego tak mówię? Pewnie myślicie sobie, że jak można zbudzić coś czego w ogóle nie było bo nawet się nie znali. Znali się! Poznali się w wakacje, które jeszcze nie raz będą tu wspominane, ponieważ to one namieszały tak znacząco w życiu obu kobiet. Na treningu te parę lat temu pewien piłkarz ciągle spoglądał na piękną osiemnastolatkę, która również nie umiała spuścić z niego wzroku. Oj wmawiali ciągle sobie, że to tylko chwilowe, jednak teraz byli pewni. No zostało coś jeszcze do wyjaśnienia. Jak się poprzedniego dnia spotkali, a raczej późnego, oj bardzo późnego wieczora. Był to po prostu przypadek, Marc znajdował się w tym samym klubie co dziewczyny. Ot cała filozofia. Dobra chyba już wszystko wytłumaczyłam możemy wracać do "zakochanych".
- To co, śniadanie? - ominęło nas trochę niezbyt ważnego dialogu, no wiecie zwykle hej i zapytania o samopoczucie, normalne.
- Daj chwilkę. - posłała mu ciepły uśmiech i poszła do łazienki. -Yyy, Marc! - krzyknęła lekko speszona.
- Co? - wpadł do łazienki jak poparzony, zobaczył jednak to co jeszcze parę godzin temu: piękne, smukłe ciało Any. Uśmiechnął się, a ta stała wpatrzona w niego nie rozumiejąc o co chodzi, kiedy zorientowała się, że stoi przed nim całkiem naga od razu chwyciła za pierwszy lepszy ręcznik i się nim zakryła.
- To ręcznik Niny! - popadł w niepohamowany śmiech. Dziewczynie na te słowa opadły kąciki ust. Pomyślała, że on po prostu kogoś ma. Nie spodziewała się jednak kim jest Nina czyli największe szczęście Marca. - To moja suczka. - zaśmiał się głośno kiedy zobaczył jej minę.
- Czysty chociaż? - przygryzła wargę na znak zdezorientowania, chłopak jedynie pokiwał twierdząco głowa.
- To co chciałaś? - popatrzył na nią, nie umiał napatrzeć się na nią. Była taka piękna, pomimo roztrzepanych włosów i lekko rozmazanego makijażu.
- Gdzie mam ubrania? - chłopak na to lekko podrapał się po głowie.
- No i właśnie tu mamy problem. - wyszczerzył szeroko zęby.
- Jaki problem? - podeszła do niego bliżej unosząc pytająco brew.
- Nie wiem gdzie są, ale spokojnie! Dam ci moje! - kobieta widząc jak bez chwili namysłu pobiegł do szafy przeczesała swoje roztrzepane niesforne loki do góry i uśmiechnęła się do siebie. Orientując się, że dalej ma na sobie ręcznik psiny jej... Kolegi? Od razu wymieniła go na bordowo-granatowy z herbem Fc Barcelony. Kiedy przyniósł jej swoją szeroką koszulkę i dresowe spodnie od razu je założyła i poszli razem zrobić sobie wspomniane dawno już przez nich śniadanie.
No to teraz czas na Isabelle. Domyślacie się gdzie otworzyła oczy po dość krótkim śnie nasza bohaterka? W łóżku... Neymara! Które z nich by się tego spodziewało? Otóż żadne, a jednak! Niestety Isa i tak nie wybaczyła mu bólu jaki jej wyrządził. To był, według niej, nic nie zobowiązujący raz, który jak się domyślacie nie był ich pierwszym i do tego jak się wtedy nie spodziewali nie ostatnim, ale wszystko w swoim czasie, nie będę wam teraz wszystkiego zdradzała, ahh nigdy nie nauczę się trzymać języka za zębami. Jednak ku mojemu i zapewne waszemu zdziwieniu nie było koło niej piłkarza. Nie ukrywam, ze przez ten fakt trochę pogorszył się jej humor. Miała chociaż malutką nadzieję, że obudzi się u jego boku, popatrzy jej w oczy i przytuli jeszcze czulej i mocniej niż parę lat temu. Jednak na tę "marzenie", że to tak ujmę, skarciła się w myślach, ponieważ wiedziała, że nigdy nie będzie umiała zapomnieć co ten mężczyzna jej zrobił. Najzwyczajniej w świecie ją zranił! Podle wykorzystał! Ale zaraz, przecież nie powiedziałam jak ona się tam znalazła... Zresztą jest taka możliwość, że już się domyślacie. Najważniejszą rolę w tym wszystkim odegrał wysłany pod wpływem alkoholu przez Isabelle sms do Neya, którego mieliście przyjemność przeczytać w poprzednim rozdziale. Junior po odebraniu go zorientował się, że dziewczyna zrobiła to nieświadomie, Antonella mówiła mu parę dni wczesnej, że Jo będzie organizowała wieczór panieński. Wszystko więc składało się w jedną całość. Lecz gdy ujrzał ją w swoich drzwiach o czwartej nad ranem zdziwił się niezmiernie. Jedyne na co liczył to telefon i nic więcej, to wszystko, ale przyszła pod same drzwi jego domu! Nie rozmawiali dużo, pozwolili ponieść się swoim fantazją, zresztą dokładnie tak samo jak Bartra i Mariia, była tylko między nimi mała różnica, para o której mówiłam wcześniej nie ukrywała przed sobą zainteresowania, a ta (w szczególności Isa) starała się tego nie okazywać, ale jak wiecie emocje były górą i tak oto stało się coś czego sam... No nie wiem, Dani by się nie spodziewał! Isabelle przecierając swoje zaspane oczy podniosła się z ich, że pozwolę sobie tak powiedzieć, "miejsca zbrodni" i schodami na których znalazła swoje ubrania, które szybko na siebie założyła, pokierowała się w stronę kuchni, całe to mieszkanie miała dokładnie obcykane, ponieważ była tu stałą bywalczynią. Zobaczyła tam tańczącego Neymara, który śpiewał w rytm muzyki na dobrze im znanej stacji espana.fm na której zawsze razem słuchali swoich ulubionych piosenek. Dziewczyna bez chwili namysłu sięgła po telefon i zaczęła nagrywać poczynania piłkarza, który nie świadom tego, że jest kamerowany śpiewał jeszcze głośniej, chyba w ogóle zapomniał, że w jego domu był ktoś taki jak Isabelle Alehandra Mendoza. Niestety nasza bohaterka jest okropną niezdarą i tak się wciągnęła w filmowanie, że potrąciła wazon, który upadł, a następnie rozbił się na dość małe kawałeczki. Neymar od razu odwrócił się do tyłu i zobaczył popłakana że śmiechu Ise.
- Ahaha, prze-przepraszam cię. - od tego śmiechu nie umiała nic siebie wydusić. Da Silva usłyszał jakiś śpiew, który od razu rozpoznał, ponieważ był to on! Spojrzał na ręce Mendozy, w których ujrzał telefon, a na nim siebie tańczącego i wygłupiającego się.
- A więc to tak się bawimy? - zaśmiał się napastnik i rzucił się na Argentynkę, która nie zdarzyła uciec, zresztą na nic i tak było uciekanie przed jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Mężczyzna złapał ją za biodra i zaczął gilgotać, ta tylko zwijała się ze śmiechu w jego ramionach.
- A teraz ładnie usuniesz film. - odrzekł nie zaprzestając swoich czynów.
- Nigdy! - Nie potrafiła złapać oddechu, a ten nadal się nad nią "znęcał'. Po prostu zero litości!
- Dobra. - przestał ją łaskotać. Ona popatrzyła na niego pytająco czekając na kontynuację. - Pozwolę ci go zatrzymać jeśli mnie pocałujesz. - wyszczerzył się, Mendozie jak na zawołanie z ust zszedł uśmiech. Wyrwała się z objęć piłkarza rozumiejąc co właśnie robiła. Nie mogła być z nim szczęśliwa! Przecież on ja zranił! Zabrała po drodze swoje rzeczy i otworzyła drzwi. Popatrzyła się jeszcze na niego mokrymi od powoli zbierających się łez oczami i wyszła po prostu zostawiając go samego na środku pokoju.
- No hej. - uśmiechnął się szeroko do Argentynki, która równie szeroko jak on poszerzyła swoje kąciki ust. Właśnie o tym marzyła, o czym? Tym, aby wreszcie obudzić się w objęciach mężczyzny, który jest dla niej ważny. No był dla niej ważny, ta noc zbudziła uczucie, które krylo się w każdym z nich. A wiecie dlaczego tak mówię? Pewnie myślicie sobie, że jak można zbudzić coś czego w ogóle nie było bo nawet się nie znali. Znali się! Poznali się w wakacje, które jeszcze nie raz będą tu wspominane, ponieważ to one namieszały tak znacząco w życiu obu kobiet. Na treningu te parę lat temu pewien piłkarz ciągle spoglądał na piękną osiemnastolatkę, która również nie umiała spuścić z niego wzroku. Oj wmawiali ciągle sobie, że to tylko chwilowe, jednak teraz byli pewni. No zostało coś jeszcze do wyjaśnienia. Jak się poprzedniego dnia spotkali, a raczej późnego, oj bardzo późnego wieczora. Był to po prostu przypadek, Marc znajdował się w tym samym klubie co dziewczyny. Ot cała filozofia. Dobra chyba już wszystko wytłumaczyłam możemy wracać do "zakochanych".
- To co, śniadanie? - ominęło nas trochę niezbyt ważnego dialogu, no wiecie zwykle hej i zapytania o samopoczucie, normalne.
- Daj chwilkę. - posłała mu ciepły uśmiech i poszła do łazienki. -Yyy, Marc! - krzyknęła lekko speszona.
- Co? - wpadł do łazienki jak poparzony, zobaczył jednak to co jeszcze parę godzin temu: piękne, smukłe ciało Any. Uśmiechnął się, a ta stała wpatrzona w niego nie rozumiejąc o co chodzi, kiedy zorientowała się, że stoi przed nim całkiem naga od razu chwyciła za pierwszy lepszy ręcznik i się nim zakryła.
- To ręcznik Niny! - popadł w niepohamowany śmiech. Dziewczynie na te słowa opadły kąciki ust. Pomyślała, że on po prostu kogoś ma. Nie spodziewała się jednak kim jest Nina czyli największe szczęście Marca. - To moja suczka. - zaśmiał się głośno kiedy zobaczył jej minę.
- Czysty chociaż? - przygryzła wargę na znak zdezorientowania, chłopak jedynie pokiwał twierdząco głowa.
- To co chciałaś? - popatrzył na nią, nie umiał napatrzeć się na nią. Była taka piękna, pomimo roztrzepanych włosów i lekko rozmazanego makijażu.
- Gdzie mam ubrania? - chłopak na to lekko podrapał się po głowie.
- No i właśnie tu mamy problem. - wyszczerzył szeroko zęby.
- Jaki problem? - podeszła do niego bliżej unosząc pytająco brew.
- Nie wiem gdzie są, ale spokojnie! Dam ci moje! - kobieta widząc jak bez chwili namysłu pobiegł do szafy przeczesała swoje roztrzepane niesforne loki do góry i uśmiechnęła się do siebie. Orientując się, że dalej ma na sobie ręcznik psiny jej... Kolegi? Od razu wymieniła go na bordowo-granatowy z herbem Fc Barcelony. Kiedy przyniósł jej swoją szeroką koszulkę i dresowe spodnie od razu je założyła i poszli razem zrobić sobie wspomniane dawno już przez nich śniadanie.
No to teraz czas na Isabelle. Domyślacie się gdzie otworzyła oczy po dość krótkim śnie nasza bohaterka? W łóżku... Neymara! Które z nich by się tego spodziewało? Otóż żadne, a jednak! Niestety Isa i tak nie wybaczyła mu bólu jaki jej wyrządził. To był, według niej, nic nie zobowiązujący raz, który jak się domyślacie nie był ich pierwszym i do tego jak się wtedy nie spodziewali nie ostatnim, ale wszystko w swoim czasie, nie będę wam teraz wszystkiego zdradzała, ahh nigdy nie nauczę się trzymać języka za zębami. Jednak ku mojemu i zapewne waszemu zdziwieniu nie było koło niej piłkarza. Nie ukrywam, ze przez ten fakt trochę pogorszył się jej humor. Miała chociaż malutką nadzieję, że obudzi się u jego boku, popatrzy jej w oczy i przytuli jeszcze czulej i mocniej niż parę lat temu. Jednak na tę "marzenie", że to tak ujmę, skarciła się w myślach, ponieważ wiedziała, że nigdy nie będzie umiała zapomnieć co ten mężczyzna jej zrobił. Najzwyczajniej w świecie ją zranił! Podle wykorzystał! Ale zaraz, przecież nie powiedziałam jak ona się tam znalazła... Zresztą jest taka możliwość, że już się domyślacie. Najważniejszą rolę w tym wszystkim odegrał wysłany pod wpływem alkoholu przez Isabelle sms do Neya, którego mieliście przyjemność przeczytać w poprzednim rozdziale. Junior po odebraniu go zorientował się, że dziewczyna zrobiła to nieświadomie, Antonella mówiła mu parę dni wczesnej, że Jo będzie organizowała wieczór panieński. Wszystko więc składało się w jedną całość. Lecz gdy ujrzał ją w swoich drzwiach o czwartej nad ranem zdziwił się niezmiernie. Jedyne na co liczył to telefon i nic więcej, to wszystko, ale przyszła pod same drzwi jego domu! Nie rozmawiali dużo, pozwolili ponieść się swoim fantazją, zresztą dokładnie tak samo jak Bartra i Mariia, była tylko między nimi mała różnica, para o której mówiłam wcześniej nie ukrywała przed sobą zainteresowania, a ta (w szczególności Isa) starała się tego nie okazywać, ale jak wiecie emocje były górą i tak oto stało się coś czego sam... No nie wiem, Dani by się nie spodziewał! Isabelle przecierając swoje zaspane oczy podniosła się z ich, że pozwolę sobie tak powiedzieć, "miejsca zbrodni" i schodami na których znalazła swoje ubrania, które szybko na siebie założyła, pokierowała się w stronę kuchni, całe to mieszkanie miała dokładnie obcykane, ponieważ była tu stałą bywalczynią. Zobaczyła tam tańczącego Neymara, który śpiewał w rytm muzyki na dobrze im znanej stacji espana.fm na której zawsze razem słuchali swoich ulubionych piosenek. Dziewczyna bez chwili namysłu sięgła po telefon i zaczęła nagrywać poczynania piłkarza, który nie świadom tego, że jest kamerowany śpiewał jeszcze głośniej, chyba w ogóle zapomniał, że w jego domu był ktoś taki jak Isabelle Alehandra Mendoza. Niestety nasza bohaterka jest okropną niezdarą i tak się wciągnęła w filmowanie, że potrąciła wazon, który upadł, a następnie rozbił się na dość małe kawałeczki. Neymar od razu odwrócił się do tyłu i zobaczył popłakana że śmiechu Ise.
- Ahaha, prze-przepraszam cię. - od tego śmiechu nie umiała nic siebie wydusić. Da Silva usłyszał jakiś śpiew, który od razu rozpoznał, ponieważ był to on! Spojrzał na ręce Mendozy, w których ujrzał telefon, a na nim siebie tańczącego i wygłupiającego się.
- A więc to tak się bawimy? - zaśmiał się napastnik i rzucił się na Argentynkę, która nie zdarzyła uciec, zresztą na nic i tak było uciekanie przed jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Mężczyzna złapał ją za biodra i zaczął gilgotać, ta tylko zwijała się ze śmiechu w jego ramionach.
- A teraz ładnie usuniesz film. - odrzekł nie zaprzestając swoich czynów.
- Nigdy! - Nie potrafiła złapać oddechu, a ten nadal się nad nią "znęcał'. Po prostu zero litości!
- Dobra. - przestał ją łaskotać. Ona popatrzyła na niego pytająco czekając na kontynuację. - Pozwolę ci go zatrzymać jeśli mnie pocałujesz. - wyszczerzył się, Mendozie jak na zawołanie z ust zszedł uśmiech. Wyrwała się z objęć piłkarza rozumiejąc co właśnie robiła. Nie mogła być z nim szczęśliwa! Przecież on ja zranił! Zabrała po drodze swoje rzeczy i otworzyła drzwi. Popatrzyła się jeszcze na niego mokrymi od powoli zbierających się łez oczami i wyszła po prostu zostawiając go samego na środku pokoju.
*
Chciałyście widzieć jak zareaguje Ney
to widzicie, haha.
Nie jestem wystarczająco zadowolona z tego rozdziału,
ale no co zrobisz? Nic nie zrobisz.
Także do następnego <3
Chciałyście widzieć jak zareaguje Ney
to widzicie, haha.
Nie jestem wystarczająco zadowolona z tego rozdziału,
ale no co zrobisz? Nic nie zrobisz.
Także do następnego <3
Boskie , cudo , idealne :) Poprostu brak mi slow
OdpowiedzUsuńŁoł no to zaszalały dziewczyny :) podoba mi się Twój stylowe pisania. Nie jest taki jak zawsze lecz coś innego =D w wodnej chwili zapraszam do siebie ;)
OdpowiedzUsuńSzalona noc, szalone postępowanie. Ale podoba mi się. ;D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny ;*
świetny <3
OdpowiedzUsuńMega *.* ostro zaszalały ;D czekam na następny i zapraszam do mnie ;*
OdpowiedzUsuńHuhuhu ^^
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! <3 Czekam na kolejny ;*/Zuza
Super ci wyszedł. Czekam na next ;D
OdpowiedzUsuńczekam next<3
OdpowiedzUsuńNo chyba sobie poczekasz, haha. Sądzę, że rozdział dodam w piętek/sobotę, ponieważ piszę nowe opowiadanie i kończę to, aby już potem spokojnie dodawać rozdziały no i jeszcze szkoła czyli duużo obowiązków. ;cc Ale nie poddam się i będę dzielnie pisać, a szczególnie teraz, bo mam przypływ weny! <3
Usuń