sobota, 17 października 2015

Rozdział 10.

      - Cześć Isa. - powiedział lekko zdenerwowany Leo do słuchawki.
      - O, hej! - krzyknęła uradowana.
      - A ty co taka wesoła? - zdziwiła się Barcelońska dziesiątka.
      - To raczej nie jest rozmowa na telefon. - odpowiedziała z szerokim uśmiechem i spojrzała kątem oka w stronę oglądającego telewizję Brazylijczyka - No dobra mów co chciałeś, bo raczej tak po prostu do mnie nie zadzwoniłeś. Coś się stało? Coś z Ant? A może coś z Thiago? - buzia się jej nie zamykała, pewnie mówiłaby dalej gdyby nie przerwał jej Lio.
      - Zaczynam się o ciebie martwić. - po tych słowach lekko się zasmiał. - Ostatnio taka szczęśliwa byłaś jak tu przyjechałaś.
      - Dobra nie rozmawiajmy o mnie, to w końcu ty dzwonisz z jakąś sprawą.
      - No tak, co robicie jutro z Anastasią?
      - Chyba nic, ale Ana mówiła, ze wieczorem razem z Marciem wyjeżdżają do jego rodziny.
      - Uuu no to grubo. - zaśmiał się piłkarz. - To trochę pokrzyżowali mi, a raczej nam plany...
      - Jak to?
      - No bo razem z Antonellą chcieliśmy was zaprosić na kolację. - Isabelle trochę się zdziwiła, rocznicy żadnej nie mieli, urodzin też nikt nie miał... Zamyśliła się, kompletnie zapominając o tym, że jeszcze z nim rozmawia - Haaaloo...! - krzyczał do słuchawki.
      - Yyy, a tak, coś załatwię, raczej nic się nie stanie jak pojadą na drugi dzień - uśmiechnęła się do samej siebie.
      - Jesteś kochana, nawet nie wiesz jakie to dla nas ważne.
      - A tak w ogóle to co to za okazja?
      - Zobaczysz. - powiedział szybko.
      - No e.. - mogła kontynuować, ale zorientowała się, ze Leo najzwyczajniej w świecie się rozłączył, pozostawiając ją w długim zamyśleniu. Odłożyła telefon na blat i poszła na górę. Zapukała do drzwi pokoju swojej siostry i weszła. Widok był przezabawny, dokładnie tak samo jak śmiech Isabelle, jej oczom ukazała się Anastasia siedząca na torbie i na próżno próbująca ją zamknąć. Bezcenne.
     - Będziesz tak stać i się głupio śmiać, czy jednak podejdziesz tu i mi pomożesz? - zapytała patrząc na nią spod byka zdejmując przy tym z twarzy przeszkadzający jej kosmyk włosów.
     - No dobra już idę, bo jeszcze mnie zabijesz tym wzrokiem. - zaczęła się głośno śmiać, a następnie podeszła w celu pomocy, usiadła na walizce i zaczęła po niej skakać, a Anastasia próbowała zamknąć suwak.
     - No skacz! - krzyknęła rozbawiona  młodsza z sióstr.
     - A co robię, latam? - oburzyła się starsza po czym wstała cała zdyszana. - Dobra, mam inny pomysł. - oddaliła się trochę od torby i jej siostry. - Ok, jak powiem "już" masz złapać za suwak i zapiąć walizkę. Dobra?
     - Dobra. - wyszczerzyła się Anastasia, próbując nie wybuchnąć śmichem, co zapewne obraziło by jej młodszą siostrę. Alehandra Mendoza wzięła rozbieg i rzuciła się w jej stronę.
     - Juuuż!! - po czym skoczyła na to z czym męczyły się od 20 minut. No, ten pomysł również nie zadziałał. Nic się nie stało, chyba, ze zaliczymy stłuczone biodro Argentynki. Kiedy tak leżały zrezygnowane, to znaczy Isa leżała, a Ana siedziała opierając się o nią, usłyszały cichy śmiech, gdy się obróciły w stronę drzwi zobaczyły posikanego ze śmiechu Neymara.
     - Czemu jej pomagasz skoro jutro idziemy na kolację do Messich? - mówił próbując po każdym słowie brać oddech z powodu śmiechu.
     - A ty skąd wiesz? - ten nic nie odpowiedział tylko pokazał jej swój telefon, nie będąc Sherlockiem Holmesem można było zorientować się, ze "Pchła" do niego napisała informując go o wszystkim. Dziewczyny poprosiły go o pomoc w dopięciu torby, a potem Isa opowiedziała jej o rozmowie z Leo i poprosiła o przełożenie wyjazdu, dziewczyna cała szczęśliwa zadzwoniła do ukochanego z prośbą o przeniesienie odwiedzin jego rodziny na następny dzień, zastanawiacie się dlaczego była taka szczęśliwa? To proste i logiczne, miała więcej czasu, aby przygotować się na ten dzień i dobrze wypaść przed jego rodzicami. Ona zaczęła nawet planować to co chce im powiedzieć! Biedna. Ostatni raz bała się tak... zresztą to ja nawet nie wiem kiedy.

*Następny dzień, wieczór, dom Antonelli i Messiego*

      - Lionelu Andresie Messi Cuccittini! - wykrzyczała z salonu Antonella.
      - Cooo.. - powiedział z pełną buzią mężczyzna siedzący w kuchni i korzystający z tymczasowej nieobecności kobiety w tym pomieszczeniu.
      - Ty już wiesz co, odłóż natychmiast te Empanadas!
      - Alee...
      - Żadne ale. - zrobił to o co go poprosiła wiedział, że nie może kłócić się ze swoją ukochaną, ponieważ nigdy nie wygra, musiał niestety po prostu czekać, aż przyjdą goście i dopiero wtedy będą mogli zasiąść do stołu i raczyć się pysznościami prosto z Argentyny. Ant dała Leo naczynia i kazała mu nakryć do stołu, a sama poszła do kuchni i dokańczała dania, oraz dorobiła parę Empanadas, ze względu na to, że jej miłość prawie połowę z nich zjadła.
      - Pamiętaj, Neymar jak najdalej od Isabelle. Najlepiej będzie jak on usiądzie na końcu stołu, a ona obok Marca i Anastasii tutaj. - wskazała palcem na miejsce, o które jej chodziło i podała pilkarzowi karteczki z imionami gości. Byli to: Isabelle, Anastasia, Marc, Neymar, Shaki, Gerard, Dani, Jo, Claudio, Andres, Xavi... No po prostu (prawie) wszyscy piłkarze wielkiej Dumy Katalonii i ich partnerki.
      - Idealnie. - odrzekła kobieta z wielkim uśmiechem dumy na twarzy. - Teraz jeszcze goście i będzie wszystko gotowe. - przytuliła się do Argentynczyka i złożyła na jego ustach długi, pełen miłości i pożądania pocałunek.




*
Po dwóch tygodniach
 mej nieobecności
przychodzę z rozdziałem.
Tyle dni pisania
 i wreszcie mi się udało.
Nienawidzę tego kiedy mam tyle pomysłów, 
ale nie umiem nic napisać!
Co do rozdziału, to jak myślicie?
Po co Antonella i Leo zaprosili wszystkich na kolację?
Piszcie w komentarzach ;) Oczywiście 
każdy kto przeczyta niech pozostawi po
sobie motywujacy komentarz ;)
Nadal są mi takie potrzebne ;(
Oo i mam jeszcze pytanie,
czy chcecie żebym na nowego bloga dała prolog
 i dopiero za jakiś nieokreślony
 czas zacząć dawać rozdziały
czy poczekać?
 Bo prolog już mam.
Ja idę zaraz oglądać naszych chłopaków,
 więc miłego wieczoru ;)


8 komentarzy:

  1. Stawiam że ogłoszą drugą ciążę ;) ale to tylko moje zdanie ;) czekam z niecierpliwością i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ten podział przy stole mnie rozwalil :) Ciekawe jak to wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
  3. Podejrzenia co do powodu kolacji mam, ale poczekam i zobaczę, czy się sprawdzą. ;) Czekam więc na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Powód kolacji jakiś tam mam, ale poczekam i zobaczę czy aby na pewno dobry. Odnośnie rozdziału myślałam, że już teraz się wszystko wyjaśni, a tu tak nagle koniec.. Czekam na kolejny i oby pojawił się w krótce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku chciałam napisać ciąg dalszy w tym rozdziale, ale przypomniałam sobie, ze przecież ja uwielbiam trzymać was w niepewności :D Obiecuje, ze niedługo pojawi się next ;)

      Usuń
  5. Super !
    Zapraszam na mojego bloga :>
    Wczoraj zaczęłam robić 30 dniowe wyzwanie Mel B, czy chciałabyś powalczyć ze mną o płaski brzuch i jędrne pośladki ? :P
    Jeśli tak zapraszam na mój nowy wpis :)
    http://nononomx.blogspot.com/2015/10/byc-idealna.html

    Podejmij ze mną to wyzwanie, by już za miesiąc, moc się cieszyć efektami :)

    OdpowiedzUsuń