niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział 13.

      - Wiesz, ja-ja powiem mu, że jednak nie jadę. - Powiedziała przestraszona i udała się w kierunku salonu.
      - Oj, nie, nie moja droga, już się nie wywiniesz, trzeba było myśleć o tym wcześniej, a nie jak Marc będzie tu za jakieś... - Popatrzyła na zegarek. - Dziesięć minut!
      - Ale jak bym powiedziała Ci o tym wcześniej to i tak byś kazała mi jechać, więc gdzie jest sens w tym wszystkim?
      - Wiem, a czy ktoś tu powiedział, że we wszystkim musi być jakiś sens? - Uśmiechnęła się dumnie i wcisnęła jej do ręki wielką walizkę. Anastasia jechała tam tylko na dwa dni, a spakowała się, jakby co najmniej wyjeżdżała na miesiąc.
Te dwie dziewczyny dogadywały się wręcz idealnie, dużo osób nie spodziewałoby się, że są one siostrami, bo tak na prawdę w wielu przypadkach bardziej ludzie dogadują się ze znajomymi/przyjaciółmi, niż ze swoim własnym rodzeństwem, tu było zupełnie inaczej. Być może w dużej mierze znaczenie miało tutaj to, że od paru dobrych lat mieszkają razem. No czyli tak na prawdę do ich dobrych relacji przyczynili się rodzice tych dwóch panien, ponieważ to właśnie z powodu ich rozwodu postanowiły się ustatkować, ale nie mówię oczywiście, że nienawidziły się przed tym wszystkim, po prostu to jeszcze bardziej zacisnęło więzi tych sióstr.
      - Neyyyymar! - krzyknęła Isabelle.
      - Co się stało księżniczko? Giermek Da Silva do usług. - wyszczerzył się, a dziewczyny zareagowały donośnym śmiechem. - No to co chciałaś... yyy chciała moja dama? - szybko się poprawił. 
      - Wytłumacz proszę mojej siostrze, że nie może wystawić Marca i nie pojechać do jego rodziny.
      - Ale czemu? Zawsze można wszystko odkręcić. - chciał już iść po telefon, ale jego dziewczyna złapała go za rękę.
     - Nie! - krzyknęła, kiedy go złapała. - Panu lepiej podziękujemy. Ahh, ciebie o coś poprosić. - pokiwała ze zrezygnowaniem głową i zrobiła tak zwanego "face palm'a" co w jego obecności zdarzało robić jej się często, jeśli Junior dalej będzie się tak zachowywać to dziewczyna prędzej, czy później dostanie wstrząsu mózgu!
     - No widzisz, nawet on nie chce żebym... - tu już nie mogła dokończyć, ponieważ przeszkodził jej dzwonek do drzwi. Zerknęła w stronę siostry, która z wielkim uśmiechem na twarzy przypatrywała się temu jak biedna stoi i nie wie co ma robić, Isabelle po paru sekundach ruchem ręki z tą samą miną dala jej do zrozumienia, że ma otworzyć. Nie mając innego wyboru Anastasia z miną jak na ścięcie ruszyła w stronę drzwi.
     - Noo, na co czekasz kochana siostrzyczko? - stała oparta o ścianę i powstrzymując się od śmiechu i prowokowała biedną Ane. Ta tylko popatrzyła na nią spod byka, ale chwilę później stała już twarzą w twarz z Marciem. Aby nie było widać, że jest coś nie tak wskoczyła w silne ramiona mężczyzny i zaczęła się do niego mocno przytulać.
     - Dobra, co za dużo czułości to niezdrowo, bierz mi te walizki i sio do auta. - poganiała ich młoda Mendoza. Kiedy już wszyscy się pożegnali, Anastasia i Marc zaczęli wychodzić w stronę auta, ta tylko odwróciła się jeszcze w stronę siostry z miną typu "Zabiję cię" a kiedy weszła do BMW pomachała z uśmiechem, tylko po to żeby Marc czegoś nie podejrzewał, a zaraz po tym ruszyli zostawiając po sobie tylko kurz.
Isabelle zadowolona z siebie skierowała się w stronę salonu, aby trochę odpocząć, od razu ruszył za nią Neymar. 
       - Czego chcesz? - Próbowała być poważna. 
       - Bo wiesz, giermek Da Silva sobie pomyślał, że... - Nie dane mu było dokończyć. 
       - Giermek niech już lepiej nie myśli - poklepała go po policzku.
       - No, ale popatrz, jesteśmy tylko ty i ja... - Zaczął zbliżać się do ukochanej w celu... Zresztą wy wiecie jakim.
       - No nie zupełnie, bo jeszcze ja! - Wskoczył pomiędzy nich mały Davi, co jak co, ale ten to ma nieźle wyczucie czasu.
       - Tak... I ty. - Podrapał się po głowie Neymar, ponieważ kompletnie zapomniał o obecności jego syna w domu. 
       - To co robimy? Hmm? - Rozsiadł się wygodnie pomiędzy parą i chwycił za pilot. - Po co ja się was pytam, oczywiście, że oglądamy bajki. - robił to wszystko specjalnie, żeby trochę ponabijać się z jego taty i Isabelle, a to tylko dlatego, że był sam w domu, oczywiście chodzi mi tu o wiek i nie miał się z kim bawić, no może prócz Milana i Thiago, ale ich nie mógł mieć od tak przy sobie.
Isabelle i Neymar popatrzyli się na siebie i cicho zaśmiali, nie pozostało im nic innego jak oglądać razem z nim. 
       - Ejoo. - Odezwał się chłopiec po długiej ciszy. Wzrok pary od razu skierował się na niego. - Nie myśleliście może o dziecku? - Nagle ni z tą ni z owad wypalił z takim tekstem. Isa zdziwiona nagłym zapytaniem chłopaka patrzyła pytająco na piłkarza, który też zbytnio nie wiedział co powiedzieć. Nagle coś ich uratowało i to dosłownie, a raczej nie coś tylko ktoś, a dokładniej trzy ktosie, byli nimi Shakira, Gerard i ich synek Milan. Is słysząc pukanie do drzwi od razu poderwała się z miejsca.
       - Hej, pomyśleliśmy, że wpadniemy, nie przeszkadzamy? - Zapytała Kolumbijka.
       - Coś ty, dziewczyno wy nam z nieba spadliście. - Wyszeptała jej do ucha i cicho się zaśmiała.

*

      - A może jemu po prostu brakuje towarzystwa? - spytała Shakira. Korzystając z tego, że chłopcy byli na górze, rozmawiali o incydencie sprzed jakiejś godziny.
      - Nie możliwe, przecież my cały czas z nim rozmawiamy, wygłupiamy się, no wiesz, ciągle staramy się dotrzymywać mu towarzystwa. - powiedział Neymar.
      - No ale nie takiego... - pokiwała ze zrezygnowaniem głową Isabelle, bo ona dobrze wiedziała o co chodzi, zresztą nie ciężko było się domyśleć. - On chce mieć rodzeństwo, żeby mieć się z kim bawić i opiekować. - sprostowała.
     - Czego wy się boicie? Nie chcecie mieć drugiego dziecka? - wtrącił Gerard.
     - Zaraz, zaraz. Tu nawet pierwszego nie było, nie zapominajcie, że Davi nie jest moim synem.
     - No właśnie, geniuszu. - popatrzyła z politowaniem na Gerarda, Isabel. - Czekajcie, a czy on czasem pod koniec miesiąca, który pragnę przypomnieć jest już za dwa dni, ma nie wracać do Caroliny?
     - Tak. - przetarł rękami twarz Ney, bardzo chciał żeby malec z nimi został i żeby mogli stworzyć razem z Isabelle rodzinę, ale no niestety stała po między nimi jeszcze matka malca. Nagle do pokoju przyszedł Milan.
     - Milanku, gdzie Davi? Nie bawicie się? - spytała chłopczyka Shaki, ten powiedział jej, że do młodego Da Silvy zadzwoniła mama, Ney nie wiedząc po co Caroline dzwoni do ich syna chciał pójść do niego na górę, jednak powstrzymała go Is, która sama tam chciała pójść, Junior się zgodził i chwilę później dziewczyna stała już w drzwiach swojego pokoju, gdzie przebywał syn jej chłopaka.
     - Mamo ja nie chce tam wracać... - mówił załamującym się głosem. - ja-ja tu mam tatę, Milana, Thiago, wujka Geriego, wujka Lio, który uczy mnie grać tak jak on, śmiesznego wujka Daniego, ciocię Anto, która zawsze nam gotuje, ciocie Shaki, która nam zawsze śpiewa na dobranoc, wujka Claudio, który zawsze nie broni moich strzałów i myśli, że tego nie widzę, ciocie Anastasie, która uwielbia się z nami bawić i... i Isabelle... - tu się uśmiechnął sam do siebie, a Isie po policzku popłynęło parę łez, to było piękne co powiedział, nie wiedziała, że wszyscy tutaj tak wiele dla niego znaczą, że ona sama jest dla niego taka ważna. - Naprawdę?! Mogę?! Mamo, jesteś najlepsza! Kocham cie! - rozłączył się i zaczął biec w stronę drzwi, widząc Isabelle uśmiechnął się szeroko i przytulił do dziewczyny.
       - Iska! Ja zostaje tutaj! Słyszysz? Mama mi pozwoliła, będę z wami mieszkał! - przytulił się jeszcze mocniej, a później rozpłakał w jej ramionach, kobieta szeroko się uśmiechając wzięła go na ręce i zeszła z nim na dół, aby razem mogli pochwalić się nowymi wieściami. Kiedy stali już przed wszystkimi z szerokimi uśmiechami i do tego z zeszklonymi oczami, ponieważ Isabelle również się tym wszystkim wzruszyła, no nie oszukujmy się, ta kobieta okropnie pokochała tego malca, każdy patrzył na nich jak na głupków nie wiedząc co się dzieje, Davi postanowił zacząć.
      - Wiecie co?? Zostaje! Mama się zgodziła!! - krzyknął i przytulił się jeszcze mocniej do Alehandry Mendozy. - Neymar siedział jak głupi z otwartą buzią, odwrócił wzrok na jego dziewczynę, która tylko pokiwała głową, że to prawda, piłkarz podbiegł do malca oraz kobiety i przytulił się mocno do nich. - Teraz już zawsze będziemy razem, jak rodzina... - dokończył ich uścisk tymi słowami, a Shaki z Milanem na kolanach i Gerardem obok uśmiechnęła się i przytuliła do jej "mężczyzn".



*
Wiiitam! <3
Jak tam po Halloween?
Obchodziliście w ogóle? Ja nie :)
Wolałam pisać rozdział, haha ;)
Jak tam wrażenia po przeczytaniu? :D
Coś zauważyłam, że jakoś za długo panuje tutaj sielanka.
Zmienić to czy może zostawić?
Ciągle się nad tym zastanawiam.
Maam dużą prośbę, jeśli przeczytałeś,
 to zostaw po sobie ślad w postaci komentarza,
nie ważne czy będzie on z anonima czy też Twojego konta,
po prostu chce wiedzieć ile osób czyta te moje "wypociny"
To na tyle, paa ;)
P.S. jest już 1 rozdział ;) <KLIK>

7 komentarzy:

  1. Ta końcówka mnie mega rozczuliła :D Czekam na kolejny. A co do Halloween...wolałam nadrabiać zaległości w pisaniu tak samo jak ty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny! ^^
    Ma być sielanka i rodzeństwo dla Daviego haha ;*/Zuza

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna końcowa i cudowne zakończenie tego ciężkiego dla mnie tygodnia.
    Co do Halloween nie obchodziłam go i jakoś nigdy mnie to nie kręciło. ;D
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. szybko next poproszę xd pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na następna czesc :) super !!

    OdpowiedzUsuń