piątek, 4 grudnia 2015

Rozdział 18.

Wreszcie piłkarze wracają do treningów, a to oznacza, że muszą teraz pracować, pracować i jeszcze raz pracować, by osiągnąć kolejny sukces i obronić tytuły, które zdobyli w poprzednim, zresztą bardzo udanym, sezonie.
Neymar nie wiedząc co zrobić z synkiem zawiózł go do Antonelli, bardzo zdziwiło go jej zachowanie, ponieważ od momentu kiedy przekroczył próg ich domu, zostali bardzo oschle przyjęci albo raczej on, ponieważ kobieta widząc małego Daviego mocno się do niego przytuliła i wysłała do pokoju jej syna, a jego bez żadnego słowa ruchem ręki wyprosiła z domu Messich, zdziwiony całą sytuacją od razu udał się na trening. Tam też raczej nie był mile widziany. Zza drzwi szatni usłyszał głośny śmiech piłkarzy, ale wystarczyło tylko, że tylko je otworzył, a cała gwara ucichła.
      - Hej wszystkim... - przywitał się niepewnie, ale mężczyźni popatrzyli na niego z pogardą i wrócili do dalszych konwersacji. Stwierdził, że przemilczy tą całą dziwną sytuację i zaczął się przebierać. Ciągle czuł na sobie wzrok zebranych i nieustannie słyszał swoje imię wypowiadane szeptem przez swoich kumpli. Po przejściu na murawę rozpoczął się trening.
      - Dobra, za tydzień gramy z As Romą, sami wiecie, że nie możemy ich zlekceważyć, więc zabierajcie się do roboty. Na sam początek Dziesięć kółek szybkim tempem, ruszać się! - Pogonił ich Lucho i poszedł usiąść.
Jak możecie się domyśleć Neymar biegł sam, nawet jego najlepsi przyjaciele z boiska, czyli Leo i Luiz, go olali. Nadal nie rozumiejąc co się dzieje starał się zachować spokój i tak jak zawsze skupić się na treningu. Po zrobieniu dziesięciu okrążeń, zagrali chwilę w dziadka, porozciągali się i chwilę później Messi i Alba wybierali swoje składy.0
      - Luis!
      - Dani do mnie, mój brazylijski przyjacielu. - Zaśmiał się Jordi i czekał aż Leo zacznie wybierać dalej. I tak oto wybierali sobie do czasu kiedy został już tylko nie kto inny jak Neymar, który zawsze wybierany był jako trzeci, ewentualnie piąty, ale żeby ostatni? Było to dla niego niebywale dziwne, ale nadal nie pytał się kolegów o co chodzi. Po zakończonym meczu z wynikiem 0:0 chłopcy zeszli z murawy, by się umyć.
       - Dobra chłopaki mam tego dość, o co wam do jasnej cholery chodzi?! Rano Anto kompletnie mnie olała i wręcz wywaliła z domu, Isabelle w ogóle nie odbiera ode mnie telefonów, a teraz wy się do mnie nawet słowem nie odezwaliście! - w końcu nie wytrzymał i wybuchł.
      - Ty nie wiesz o co nam chodzi? Haha, weź stary się posłuchaj! - rzucił się na niego z pięściami Dani, ale powstrzymał go Alba.
      - Daj spokój stary, szkoda na niego rąk. - uspokoił go.
      - Powie mi ktoś wreszcie co zrobiłem!?
      - To zrobiłeś! Jesteś skończonym idiotą i tyle w temacie! - podszedł Rafinha i podstawił mu pod sam nos swój telefon z artykułem sprzed wczorajszego dnia. W tym momencie mężczyzna ucichł i patrzył się na zdjęcie, które jest wam znane. 
      - To.. ten... Jak to?
      - Jak to?! Weźcie go, bo jak Boga kocham zaraz wszystkie zęby straci! - nadal nie potrafił opanować się rodak Neymara, czyli Alves.
      - Idź już lepiej do tej swojej "brazylijskiej piękności" jak to w telewizji mówili i zastanów się nad tym co zrobiłeś, nasza Isa nie może się pozbierać! - pokazał mu na drzwi Iniesta.
      - Powiedzcie mi gdzie jest!
      - Haha, po moim trupie, sorry Ney, ale nie pozwolimy ci skrzywdzić jej po raz trzeci, dała ci drugą szansę, ale ją zmarnowałeś. Adios Neymar. - czekał aż ten opuści szatnie, to też zrobił. Nie kłócił się jeśli chodzi o Brunę, co mogło oznaczać tylko jedno, on naprawdę zdradził Isabelle.
      - Dzięki Jordi, gdyby nie ty, ten szczeniak leżałby teraz przed nami.
      - Nie ma za co. Chodźcie, trzeba ją odwiedzić. 

*

      - Czekaj! - złapał Gerarda za ramię brazylijski obrońca, kiedy ten chciał już otwierać drzwi. - Trzeba sie zmówić co jej powiemy, no bo raczej nie można oznajmić jej od tak, że Neymar nawet nie zaprzeczył zdrady...
      - Dobra, więc jak coś to nic nie mówimy. - przytaknął Gerard, a reszta razem z nim, po czym weszli. - KOOOOOOOOOOOOOOOOCHAAAAAAAAAAniee...- ściszył na końcu, kiedy zorientował się, że na kanapie w salonie śpi (albo raczej spał) jego syn, który po chwili zaczął płakać.
      - Brawo, usypiasz go! - uderzyła go lekko w głowę Isabel i poszła do kuchni, bo wiedziała jak głodni potrafią być piłkarze po treningach.
      - To gdzie jest nasza Isia? - zapytał Rafinha i usiadł obok naszego tatuśka (czyt. Gerarda).
      - Jest na górze, mówi, że nie wyjdzie, ale zadzwoniłam po twą przyszłą małżonkę. - tu skierowała się do Leo. - Powiedziała, że zaraz będzie, może ona będzie mogła jakoś z nią porozmawiać, w końcu znają się od małego.
     - Ej no! A ja to co, piąte koło u wozu? Pragnę ci przypomnieć, że wychowałem się razem z nimi.        - A ja ci pragnę oznajmić, że raczej nie chcesz rozmawiać z nią o zawodach miłosnych.
     - Co racja, to racja.
Wszyscy wyczekiwali Antonelli, która musiała pojechać "odstawić" Neyowi jego dziecko, zastanawiało ją gdzie on zostawił tego biednego malca, podczas imprezowania z brazylijską modelką, Tak naprawdę, to właśnie ona najbardziej zdziwiła się widząc te wszystkie informacje na temat jego zdrady, był on ostatnią osobą z ich paczki, która według niej mogła kogoś zdradzić, a do tego jeszcze Isabelle, tą dziewczynę, którą kocha(ł) nad życie. Dla wszystkich raczej pewne było to, że Alehandra Mendoza nie wybaczy Brazylijczykowi, ponieważ ona nigdy nie daje drugich szans, jedynym wyjątkiem był właśnie powrót do siebie, po tym co jej zrobił. Trzeciej szansy może się spodziewać tak samo jak tego, że Messi przejdzie kiedyś do Realu Madryt, co jest raczej nie możliwe (a przynajmniej taką mam nadzieję).
      - Jestem! - nagle drzwi się otworzyły, a z nich wyłoniła się piękną Argentynka, narzeczona Messiego. - Gdzie jest?
      - W łazience, nie chce wyjść, a siedzi tam chyba odkąd chłopcy zaczęli trening, do teraz, powiedziała, że idzie wziąć prysznic, ale aż tak długo?
      - Pewnie siedzi i coś na telefonie robi. - dokończył całą wypowiedź Alba.
      - Okej. - udała się po schodach na pierwsze piętro domu Pique i potem już skierowała się w stronę drzwi do łazienki. Lekko zapukała. - Isa, jesteś tam? - Cisza. Nic nie usłyszała. - Halo! - Nagle poczuła, że ma mokre stopy, kiedy popatrzyła w dół zobaczyła pełno wody, wypływającej z pomieszczenia, w którym przebywała kobieta.
      - Chodźcie tu! - Krzyknęła na cały dom, nie musiała długo czekać, ponieważ chwilę później stał już przed nią Iniesta, wywarzający drzwi. Kiedy już mu się to udało wszyscy oniemieli, nikt z nich na pewno nie życzyłby nawet swojemu największemu wrogowi takiego przeżycia, nikt.







*
Ostatnio (czyt. od rana) mam niezły
przypływ weny.
Co zaowocowało tym rozdziałem,
trzecim na bloga o Sanchezie (jeszcze nie został opublikowany)
i nowym opowiadaniem, na który
prolog tez już mam prawie napisany.
Muszę sobie
ten dzień zapisać w kalendarzu,
bo założę się, że szybko takiej weny nie będę mieć. :)
Wracając do tego nowego opo,
to zapraszam was do poprzedniego posta,
tam macie link.

8 komentarzy:

  1. Boskie :) weny to ci chyba nie musze zyczyc hehe

    OdpowiedzUsuń
  2. No, no, nieźle. Swoją drogą, nie chce mi się wierzyć, że Neymar mógł postąpić tak lekkomyślnie i ponownie zdradzić ukochaną - chyba, że jej tak naprawdę nigdy nie kochał... No nic, czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Umieram z ciekawości co dalej^^
    Dawaj szybciutko kolejny :* /Zuza

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział. Tekst Daniego wygrał wszystko XD co ta Isa narobila?
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział w między czasie zapraszam tu http://xjuniorx11.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  6. Mega *.* Uwielbiam takie komplikowanie im życia <3 pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski <3 Dawaj następny szybko !!! A przy okazji zapraszam do mnie na nowy rozdział :
    http://neymarloveforever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń