- Hej kochanie, dobrze się czujesz? - Podeszła do Isabelle pani Mendoza i przytuliła się do dziewczyny.
- Mamo... Musisz do mnie co pięć minut przychodzić? Spokojnie, nie będę chciała już się zabić. - Odepchnęła lekko swoją rodzicielkę.
Isabelle postanowiła wrócić do Argentyny. Od razu kiedy wyszła ze szpitala, poszła do domu i zaczęła się pakować. Kiedy zdziwiona Anastasia zobaczyła porozrzucane rzeczy i parę walizek zaczęła wypytywać siostrę o co chodzi, a ta oznajmiła jej, że wraca do domu. Zresztą, nawet się z nią nie sprzeciwiała, dziewczyna miała swoje powody by wracać w rodzinne strony. Tam nic nie przypominało jej o Brazylijczyku, nie mogła wspominać spotkań w różnych kafejkach, było to po prostu miejsce nienaruszone przez piłkarza, co jeszcze bardziej ją tam ciągnęło. Im mniej wspomnień tym lepiej, jednak czy to prawda? Skreślając wszystkich przyjaciół i miejsce, które dawało jej tyle szczęścia jest dobre na rozdarte serce? Pani Mendoza jak i Anastasia nie były co do tego pewne, jednak co one mogły w tej sytuacji skoro Isabelle była nieugięta? Co prawda pani Arlet-bo tak miała na imię rodzicielka Any i Isy, bardzo cieszyła się z przyjazdu córki, jednak martwiło ją to, że kobieta zaraz po przyjeździe zaszyła się w pokoju i od miesiąca prawie w ogóle z niego nie wychodziła. Wyłączyła telefon, a kartę wyrzuciła do kosza. No tak, właśnie. Była tam już dokładnie od miesiąca. Znana sytuacja? Dokładnie taka sama kiedy po nieświadomym spędzeniu nocy z Neymarem o mały włos nie pocałowała się z nim na środku jego własnego mieszkania. Tym razem jednak było gorzej, bo wtedy przecież wychodziła na spacery, teraz nie miała ochoty nawet na to. Wychudzona, ciągle we łzach patrzyła się tępo w ścianę, pisząc coś w zeszycie. Wypisała już ich z trzy. Sama pani Arlet nie wiedziała co się w nich kryje, ale nie chciała tego Wiedzieć. Świadoma była tego, że jej córka potrzebuje wyciszenia, spokoju i prywatności, jednak i tak co parę godzin zaglądała do jej pokoju by sprawdzić co robi. Co wydaje mi się całkiem normalne w takiej sytuacji. Kto nie bał by się o swoje dziecko, które w ciągu jednego dnia próbowało dwa razy odebrać sobie życie?
- Ja wiem córeczko. Po prostu chciałam sprawdzić czy wszystko jest okej i, czy czegoś nie potrzebujesz. - Uśmiechnęła się lekko.
- Spokoju. - Wyszeptała, kątem oka patrząc w jej stronę. - Chcę tylko spokoju. - Powtórzyła głośniej, tym razem jednak już przez łzy, które nie dawały jej od dłuższego czasu spokoju. Miała nadzieję, że jednak kiedyś się skończą. Niestety tym co zazwyczaj się jej kończyło były chusteczki.
Pani Arlet nic nie odpowiedziała, jedynie popatrzyła na swoją córeczkę z bolącym sercem. Jedyne czego chciała to tak samo jak ona sama spokoju i pewności, że mężczyzna, który tak podle po raz drugi skrzywdził jej córkę nie zrobi tego po raz kolejny ani jej, ani żadnej innej dziewczynie, która tak samo jak Isabelle szaleńczo się w nim zakocha.
- Puść sobie chociaż radio, nie możesz siedzieć w takiej ciszy po prostu patrząc się w tą ścianę. - Popatrzyła ze zrezygnowaniem w stronę dziewczyny. Nie słysząc odpowiedzi pocałowała ją w czoło i wyszła.
Isabelle siedziała chwilę w nieprzerwanej niczym ciszy i myślała nad sensem jej życia, które było ciągiem niepowodzeń, przerwanym czasem tylko chwilą złudnego i tak kończącego się po którymi czasie szczęścia, dzięki czemu pasmo nieszczęścia, które tak krążyło nad Argentynką za każdym razem rosło w siłę. To było przykre. Dziewczyna w wieku tylko dwudziestu dwóch lat miała ochotę zakończyć wzrost tych liczb. Nazywała się naiwną, głupią małolatą, która dała omotać się głupiemu piłkarzynie myśląc, że może jednak on naprawdę się w niej zakochał.
Spojrzała w swoją lewą stronę i zobaczyła radio. Po chwili namysłu stwierdziła, że jej mama miała rację. Chciała dowiedzieć się co dzieje się w świecie. Niemrawo zczołgała się z łóżka, zrzucając z niego parę zużytych chusteczek i po chwili stała już przy urządzeniu. Przysiadła na krzesełku, a po naciśnięciu fioletowego przycisku zaczęła słuchać.
- Dzień dobry państwu. Skandal w Barcelonie! Piłk... - Wyłączyła. Nie chciała słyszeć o tym okropnym miejscu, jednak po głębszym zastanowieniu zrozumiała, że ma tam przyjaciół, tych przyjaciół których tak kochała, a zostawiła ich mimo tego, że tak jej pomagali. Po raz kolejny wcisnęła przycisk.
- Tak, tak to prawda. Mówił mi, że przestał, ale wiedziałem, że kłamał. Od pewnego czasu nie zachowywał się normalnie, był bardzo pobudzony, gadał nieraz głupoty, nie powinienem tego mówić, ale zdaje mi się, że to właśnie przez to zdradził Isabelle ~ mówił Andrés Iniesta, przyjaciel z boiska Neymara Jr.
Za przetrzymywanie, spożywanie i rozpowszechnianie narkotyków grozi mu kara grzywny oraz do czterech lat więzienia w zawieszeniu, jednak wszystkiego dokładniej dowiemy się po rozprawie sądowej, która odbędzie się za parę minut. Nadal jest to szok nie tylko dla kibiców Barcelony, ale i również dla przyjaciół i rodziny piłkarza. Jak na razie to wszystko, zapraszamy o szesnastej na kolejną dawkę informacji o świecie i kraju.
Isabelle z niedowierzaniem patrzyła na małe urządzenie. To dlatego był taki dziwny, mówił jej, że jest jego własnością... Ona myślała, że najzwyczajniej sobie żartował. Mówił chłopakom, że mają jej nie dotykać, on to wszystko robił pod wpływem jakiegoś świństwa, które powoli go niszczyło. Isa również wiedziała, że kiedyś brał, ale była święcie przekonana, że to już zamknięty rozdział, jednak jak widać, przeszłość nigdy nie zniknie i zawsze będzie prześladować.
- Mamo! - Krzyknęła biegnąc po schodach. - Proszę powiedz, że te śmieci sprzed miesiąca nie zabrała śmiecia... Zresztą, Boże co za głupie pytanie, przecież to jasne, eh przepadło. - Usiadła na krześle i położyła głowę na stole.
- Chodzi ci o to? - Pokazała jej małą kartę. - Wiedziałam, że prędzej czy później będziesz chciała do kogoś zadzwonić. - Zaśmiała się.
- Dziękuję Ci! - Isabelle rzuciła się w jej ramiona i zaczęła cicho płakać.
- Powiesz co się stało, ze jest ci potrzebna?
- Potem, muszę dowiedzieć się czy to ona. - rzuciła jej patrząc za plecy kiedy biegła do pokoju. Usiadła na łóżku i wykręciła numer do swojej siostry.
- Mamo... Musisz do mnie co pięć minut przychodzić? Spokojnie, nie będę chciała już się zabić. - Odepchnęła lekko swoją rodzicielkę.
Isabelle postanowiła wrócić do Argentyny. Od razu kiedy wyszła ze szpitala, poszła do domu i zaczęła się pakować. Kiedy zdziwiona Anastasia zobaczyła porozrzucane rzeczy i parę walizek zaczęła wypytywać siostrę o co chodzi, a ta oznajmiła jej, że wraca do domu. Zresztą, nawet się z nią nie sprzeciwiała, dziewczyna miała swoje powody by wracać w rodzinne strony. Tam nic nie przypominało jej o Brazylijczyku, nie mogła wspominać spotkań w różnych kafejkach, było to po prostu miejsce nienaruszone przez piłkarza, co jeszcze bardziej ją tam ciągnęło. Im mniej wspomnień tym lepiej, jednak czy to prawda? Skreślając wszystkich przyjaciół i miejsce, które dawało jej tyle szczęścia jest dobre na rozdarte serce? Pani Mendoza jak i Anastasia nie były co do tego pewne, jednak co one mogły w tej sytuacji skoro Isabelle była nieugięta? Co prawda pani Arlet-bo tak miała na imię rodzicielka Any i Isy, bardzo cieszyła się z przyjazdu córki, jednak martwiło ją to, że kobieta zaraz po przyjeździe zaszyła się w pokoju i od miesiąca prawie w ogóle z niego nie wychodziła. Wyłączyła telefon, a kartę wyrzuciła do kosza. No tak, właśnie. Była tam już dokładnie od miesiąca. Znana sytuacja? Dokładnie taka sama kiedy po nieświadomym spędzeniu nocy z Neymarem o mały włos nie pocałowała się z nim na środku jego własnego mieszkania. Tym razem jednak było gorzej, bo wtedy przecież wychodziła na spacery, teraz nie miała ochoty nawet na to. Wychudzona, ciągle we łzach patrzyła się tępo w ścianę, pisząc coś w zeszycie. Wypisała już ich z trzy. Sama pani Arlet nie wiedziała co się w nich kryje, ale nie chciała tego Wiedzieć. Świadoma była tego, że jej córka potrzebuje wyciszenia, spokoju i prywatności, jednak i tak co parę godzin zaglądała do jej pokoju by sprawdzić co robi. Co wydaje mi się całkiem normalne w takiej sytuacji. Kto nie bał by się o swoje dziecko, które w ciągu jednego dnia próbowało dwa razy odebrać sobie życie?
- Ja wiem córeczko. Po prostu chciałam sprawdzić czy wszystko jest okej i, czy czegoś nie potrzebujesz. - Uśmiechnęła się lekko.
- Spokoju. - Wyszeptała, kątem oka patrząc w jej stronę. - Chcę tylko spokoju. - Powtórzyła głośniej, tym razem jednak już przez łzy, które nie dawały jej od dłuższego czasu spokoju. Miała nadzieję, że jednak kiedyś się skończą. Niestety tym co zazwyczaj się jej kończyło były chusteczki.
Pani Arlet nic nie odpowiedziała, jedynie popatrzyła na swoją córeczkę z bolącym sercem. Jedyne czego chciała to tak samo jak ona sama spokoju i pewności, że mężczyzna, który tak podle po raz drugi skrzywdził jej córkę nie zrobi tego po raz kolejny ani jej, ani żadnej innej dziewczynie, która tak samo jak Isabelle szaleńczo się w nim zakocha.
- Puść sobie chociaż radio, nie możesz siedzieć w takiej ciszy po prostu patrząc się w tą ścianę. - Popatrzyła ze zrezygnowaniem w stronę dziewczyny. Nie słysząc odpowiedzi pocałowała ją w czoło i wyszła.
Isabelle siedziała chwilę w nieprzerwanej niczym ciszy i myślała nad sensem jej życia, które było ciągiem niepowodzeń, przerwanym czasem tylko chwilą złudnego i tak kończącego się po którymi czasie szczęścia, dzięki czemu pasmo nieszczęścia, które tak krążyło nad Argentynką za każdym razem rosło w siłę. To było przykre. Dziewczyna w wieku tylko dwudziestu dwóch lat miała ochotę zakończyć wzrost tych liczb. Nazywała się naiwną, głupią małolatą, która dała omotać się głupiemu piłkarzynie myśląc, że może jednak on naprawdę się w niej zakochał.
Spojrzała w swoją lewą stronę i zobaczyła radio. Po chwili namysłu stwierdziła, że jej mama miała rację. Chciała dowiedzieć się co dzieje się w świecie. Niemrawo zczołgała się z łóżka, zrzucając z niego parę zużytych chusteczek i po chwili stała już przy urządzeniu. Przysiadła na krzesełku, a po naciśnięciu fioletowego przycisku zaczęła słuchać.
- Dzień dobry państwu. Skandal w Barcelonie! Piłk... - Wyłączyła. Nie chciała słyszeć o tym okropnym miejscu, jednak po głębszym zastanowieniu zrozumiała, że ma tam przyjaciół, tych przyjaciół których tak kochała, a zostawiła ich mimo tego, że tak jej pomagali. Po raz kolejny wcisnęła przycisk.
- Tak, tak to prawda. Mówił mi, że przestał, ale wiedziałem, że kłamał. Od pewnego czasu nie zachowywał się normalnie, był bardzo pobudzony, gadał nieraz głupoty, nie powinienem tego mówić, ale zdaje mi się, że to właśnie przez to zdradził Isabelle ~ mówił Andrés Iniesta, przyjaciel z boiska Neymara Jr.
Za przetrzymywanie, spożywanie i rozpowszechnianie narkotyków grozi mu kara grzywny oraz do czterech lat więzienia w zawieszeniu, jednak wszystkiego dokładniej dowiemy się po rozprawie sądowej, która odbędzie się za parę minut. Nadal jest to szok nie tylko dla kibiców Barcelony, ale i również dla przyjaciół i rodziny piłkarza. Jak na razie to wszystko, zapraszamy o szesnastej na kolejną dawkę informacji o świecie i kraju.
Isabelle z niedowierzaniem patrzyła na małe urządzenie. To dlatego był taki dziwny, mówił jej, że jest jego własnością... Ona myślała, że najzwyczajniej sobie żartował. Mówił chłopakom, że mają jej nie dotykać, on to wszystko robił pod wpływem jakiegoś świństwa, które powoli go niszczyło. Isa również wiedziała, że kiedyś brał, ale była święcie przekonana, że to już zamknięty rozdział, jednak jak widać, przeszłość nigdy nie zniknie i zawsze będzie prześladować.
- Mamo! - Krzyknęła biegnąc po schodach. - Proszę powiedz, że te śmieci sprzed miesiąca nie zabrała śmiecia... Zresztą, Boże co za głupie pytanie, przecież to jasne, eh przepadło. - Usiadła na krześle i położyła głowę na stole.
- Chodzi ci o to? - Pokazała jej małą kartę. - Wiedziałam, że prędzej czy później będziesz chciała do kogoś zadzwonić. - Zaśmiała się.
- Dziękuję Ci! - Isabelle rzuciła się w jej ramiona i zaczęła cicho płakać.
- Powiesz co się stało, ze jest ci potrzebna?
- Potem, muszę dowiedzieć się czy to ona. - rzuciła jej patrząc za plecy kiedy biegła do pokoju. Usiadła na łóżku i wykręciła numer do swojej siostry.
Nareszcie !!! Rozdzial boski, ciekawi mnie to co raz bardziej :)
OdpowiedzUsuńBardzo mnie to cieszy, dziękuję <3
UsuńNareszcie Cudowny
OdpowiedzUsuńŚwietny!
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się kontynuacji ;*/Zuza
Dziękuję! Kontynuacja... No właśnie, coś mi nie idzie napisanie następnego rozdziału. Sama nie wiem czemu, ale nie potrafię napisać ciągłego tekstu, cały czas wale dialogami, a tego nie chce, więc wolę jakoś poczekać na wene, ostatnio miałam, ale zużylam na opowiadanie o Alexisie, ahh. No cóż, nie będę się uzalac, po prostu przepraszam za brak rozdziału. Mam tylko nadzieję, że za niedlugo jakoś się przelamie i napisze coś sensownego.
UsuńNo nareszcie :) Czekałam tyle czasu <3 Mam nadzieję, że następny szybko się pojawi i że oni wrócą do siebie <3 <3
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie <3
Przepraszam właśnie co do tegobkoedy pojawił się rozdział, ale tak zajęłam się opowiadaniem o Messim, że zapomniałam o tym, że mam przecież inne opowiadania! Ahah <3 no a co do tego czy będą razem.. Czas pokaże, czy Isabelle będzie potrafiła znów wybaczyć Neyowi. ;)
UsuńOni muszą być razem <3 , ale dobrze że wróciłaś, bo nie miałam czego czytać haha :) Wpadaj do mnie czasem <3
UsuńŁooooo. No to teraz pojechałaś! Czekam na next ;D
OdpowiedzUsuńHaha, no trochę :D next nie powiem, że pojawi się szybko, ale zapewniam, że będzie w tym miesiącu, hahah ;D
Usuń