- Isabelle, Anastasia! - dziewczyna podbiegła do Isabelle, czyli naszej bohaterki i jej siostry, uściskała je najmocniej jak potrafiła, gdy w końcu wypuściła je z jakże mocnego i dosyć długiego uścisku zaczęła się długa pogawędka, nie zwracały uwagi na to, że nadal były na lotnisku.
- Nie wierzę, że cię widzę! - pisnęła podekscytowana Anastasia do.. No właśnie do kogo? Bo tego dziewczyny wam nie zdradziły. No.. więc ja muszę to zrobić. Była to Antonella, narzeczona niejakiego Lionela Messiego. Lecz skąd one znały, że się tak wyrażę wysoko postawioną osobę? To proste. Dziewczyny pochodzą z Argentyny, a dokładniej z Rosario. Czyli z tego samego miejsca co Lio i Ant. Znali się od małego szkraba, od kiedy biegały razem z nią po podwórku bawiąc się lalkami i kiedy mały Lio ciągle im przeszkadzał, bo chciał zwrócić na siebie uwagę, gdy kopał piłką w stronę Anto, ponieważ ta mu się już wtedy podobała. Zaraz, źle to ujęłam ona mu się nie podobała, on ją kochał, można śmiało stwierdzić, że mocniej niż nie jeden dorosły mężczyzna. Niestety... choroba Messiego ich rozłączyła, wyjechał z rozdartym sercem do Hiszpanii, musiał, ponieważ tylko dzięki temu mógł stać się tym kim jest teraz. Tak strasznie ją kochał. To takie piękne, że miłość może trwać tyle lat i pozostać nienaruszona. Antonella razem z dziewczynami została w Rosario. Jednak nie umiała wytrzymać i parę długich dla nich lat po wyjeździe jej miłości postanowiła do niego pojechać. Ciężko było rozstać się z jej najlepszymi przyjaciółkami, ale miłości się nie wybiera. Dziewczyny mimo, że miały siebie nie umiały wytrzymać bez, bo już tak można było ich nazwać, rodziny. No fakt. Widziały ich w telewizji, gazetach, internecie... Ale, przecież to nie to samo. Sami musicie przyznać, że tak się nie da. Wielu z was ma pewnie najlepszych przyjaciół z dzieciństwa i na pewno nie wyobrażacie sobie rozłąki na tyle lat. A no tak, zapomniałam powiedzieć, że parę lat temu pojechały do nich na wakacje, tam poznały wszystkich z drużyny blaugrany i spędziły czas z przyjaciółmi z podwórka, ale niestety wakacje nie trwają wiecznie i musiały wracać do domu. Tym razem jednak nie pojechały jedynie na dwa miesiące, lecz na stałe.
- Mamy wam tyle do opowiedzenia! - powiedziała z podekscytowaniem Roccuzzo przytulając po raz kolejny jedną z sióstr, chodzi mi tu o Isabelle, była ona najmłodszą z ich całej "paczki". Miała bowiem 22 lata. - Dobra, idziemy? - dodała łapiąc rękę Anastasii.
- Nie wierzę, że cię widzę! - pisnęła podekscytowana Anastasia do.. No właśnie do kogo? Bo tego dziewczyny wam nie zdradziły. No.. więc ja muszę to zrobić. Była to Antonella, narzeczona niejakiego Lionela Messiego. Lecz skąd one znały, że się tak wyrażę wysoko postawioną osobę? To proste. Dziewczyny pochodzą z Argentyny, a dokładniej z Rosario. Czyli z tego samego miejsca co Lio i Ant. Znali się od małego szkraba, od kiedy biegały razem z nią po podwórku bawiąc się lalkami i kiedy mały Lio ciągle im przeszkadzał, bo chciał zwrócić na siebie uwagę, gdy kopał piłką w stronę Anto, ponieważ ta mu się już wtedy podobała. Zaraz, źle to ujęłam ona mu się nie podobała, on ją kochał, można śmiało stwierdzić, że mocniej niż nie jeden dorosły mężczyzna. Niestety... choroba Messiego ich rozłączyła, wyjechał z rozdartym sercem do Hiszpanii, musiał, ponieważ tylko dzięki temu mógł stać się tym kim jest teraz. Tak strasznie ją kochał. To takie piękne, że miłość może trwać tyle lat i pozostać nienaruszona. Antonella razem z dziewczynami została w Rosario. Jednak nie umiała wytrzymać i parę długich dla nich lat po wyjeździe jej miłości postanowiła do niego pojechać. Ciężko było rozstać się z jej najlepszymi przyjaciółkami, ale miłości się nie wybiera. Dziewczyny mimo, że miały siebie nie umiały wytrzymać bez, bo już tak można było ich nazwać, rodziny. No fakt. Widziały ich w telewizji, gazetach, internecie... Ale, przecież to nie to samo. Sami musicie przyznać, że tak się nie da. Wielu z was ma pewnie najlepszych przyjaciół z dzieciństwa i na pewno nie wyobrażacie sobie rozłąki na tyle lat. A no tak, zapomniałam powiedzieć, że parę lat temu pojechały do nich na wakacje, tam poznały wszystkich z drużyny blaugrany i spędziły czas z przyjaciółmi z podwórka, ale niestety wakacje nie trwają wiecznie i musiały wracać do domu. Tym razem jednak nie pojechały jedynie na dwa miesiące, lecz na stałe.
- Mamy wam tyle do opowiedzenia! - powiedziała z podekscytowaniem Roccuzzo przytulając po raz kolejny jedną z sióstr, chodzi mi tu o Isabelle, była ona najmłodszą z ich całej "paczki". Miała bowiem 22 lata. - Dobra, idziemy? - dodała łapiąc rękę Anastasii.
- Jasne! - odpowiedziały w tym samym momencie biorąc przy tym torby i walizki do rąk. Posiadały tego sporo, ale skoro się przeprowadzały nie można było się dziwić tym faktem. Miało być tego jeszcze więcej, ale stwierdziły, że lepiej nie brać wszystkiego, bo było pewne, że jeszcze nie raz wrócą do rodzinnego Rosario.
*
Witam tych, którzy mnie nie znają z poprzedniego
opowiadania, jak i tych,
którzy właśnie z jego zakończenia zostali wysłani tutaj.
Na końcu tym, którym go nie czytali oddam do niego linka.
Mam nadzieję, że prolog oraz
opowiadania, jak i tych,
którzy właśnie z jego zakończenia zostali wysłani tutaj.
Na końcu tym, którym go nie czytali oddam do niego linka.
Mam nadzieję, że prolog oraz
bohaterowie
wam się spodobają ;)
Oczekujcie pierwszego rozdziału.
Do następnego wpisu ;)
sanchezbogiem.blogspot.com ← zakończone opowiadanie.
Do następnego wpisu ;)
sanchezbogiem.blogspot.com ← zakończone opowiadanie.
Zapowiada się ciekawie ;) czekam na pierwszy rozdział ;*
OdpowiedzUsuńNo to czekam na pierwszy rozdzialik ;)
OdpowiedzUsuńczekamy na rozdział :*
OdpowiedzUsuńspam2506.blogspot.com
czekam <3
OdpowiedzUsuń