poniedziałek, 7 września 2015

Rozdział 5.

To już był ten dzień, wieczór panieński Jo. Jeszcze tydzień temu nikogo nie znała, a teraz? Teraz z każdym ma takie kontakty, jakby od zawsze należała do ich Barcelońskiej rodziny. Na ostatnim treningu, który był dwa dni temu poznała dwie nowe dziewczyny, raczej domyślacie się kogo, prawda? No, ale żeby nie było już żadnych wątpliwości to Isabelle i Anastasie. Je również zaprosiła na ten dzień, z którego miała korzystać jak najlepiej. W końcu jeden z ostatnich dni jej błogiej wolności, w którym mogła sobie pozwolić na wszystko. Dobra to zacznę wymieniać kto zagości tego dnia w strefie vip w znanym klubie w całej Hiszpanii. To tak: Isabelle, Anastasia, Shakira, Antonella, Anna, Daniella, Yolanda, Nuria i Carol. Było to dziewięć dziewczyn, z którymi załapała najlepszy kontakt, oraz śmiało mogły nazywać się już przyjaciółkami.
      - Anto błagam cię, przyjeżdżaj! Jesteś mi cholernie potrzebna! - no... jak widzicie Isa nie nauczyła się, że nie wolno przeklinać, nie tak jak ja czyli najwspanialszy narrator na świcie. Zresztą sami przyznacie, prawda? Dziewczyna czekając na Argentynkę popijała wodę i stała przy szafie myśląc cały czas co wybrać. Kiedy zadzwonił dzwonek od razu poderwała się z fotela wylewając przy tym napój, którym jeszcze chwilę temu się raczyła. Otworzyła jej i stanęła naprzeciwko uśmiechając się szeroko.
      - No to co to za sprawa nie cierpiąca zwłoki? - na te słowa Isa złapała ją za rękę i poprowadziła pod samą szafę, która nadal była otwarta. Kobieta zaczęła przebierać między sukienkami, aż w końcu zabrała głos.
      - Przecież ta jest piękna. - przewróciła oczami narzeczona Lionela, która najszybciej jak potrafiła wzięła torebkę, kluczyki i jak na zabicie przyjechała do przyjaciółek.
      - No właśnie nie... - rzuciła się na łóżko dalej myśląc nad tym co założyć.
      - Idziemy na zakupy! - krzyknęła szczęśliwa Antonella, co jak co, ale na zakupy to ona może chodzić dwadzieścia cztery godziny na dobę. Zabrały po drodze z tym samym problemem Anastasie z pokoju obok i ruszyły. Nie czekając od razu rzuciły się na wieszaki z cudnymi sukienkami.
      - To jak, ta? - podeszła do Any i Anto Isabelle przebrana w piękną białą ze złotymi wstawkami sukienkę.
      - Wiesz co... Weź inną, nie pasuje ci. - odezwała się najstarsza, a Mariia przytaknęła.
      - To może ta? - podbiegła przebrana w tą: różową z również jak poprzednia złotymi dodatkami.

      - Cudowna! Ana, a ty? - spojrzały oby dwie na nią, która jeszcze nic nie przymierzała. Nie czekając na odpowiedź dosłownie wrzuciły ją do przymierzalni i podały jej stertę sukienek do przymierzenia. Zajęło jej to ponad pół godziny. Lecz wreszcie wyszła z tą idealną.

      - No, no... która wybrała? - podniosła się z fotela Antonella.
      - Przecież to jasne, że ja. - wyszczerzyła się Isabelle. - Dobra królowo, teraz ty! Sio do przebieralni! - zaśmiała się i złapała za rękę kobietę.
      - Ale jak to ja? - zdziwiła się. - To wy chciałyście nowe.
      - Wiemy, ale trzeba się jakoś odwdzięczyć za to wszystko co dla nas robicie. - i zrobiła dokładnie to samo co jeszcze (nie) dawno ze swoją siostrzyczką. Anto zdecydowała się na coś bardziej odważnego (?) Dobra może najzwyczajniej w świecie wam ją pokaże.

Kiedy już zapłaciły ruszyły w stronę domu dziewczyn, Anto tylko je tam odstawiła, umówiły się, że Roccuzzo przyjdzie do nich jeszcze przed wieczorem i razem zrobią sobie makijaż, pokierowała się do swojego miejsca zamieszkania. Tam czekał już na nią Messi. Złapał ją od tyłu za biodra i delikatnie przysunął w swoją stronę, aby jak najczulej na świecie pocałować ją w usta. Tak, to było zdecydowanie najlepsze powitanie w jej życiu.
     - Wiesz... Thiaguś pojechał do wujka Gerarda i kazał przekazać, że mamy się dzisiaj dobrze bawić. - wymruczał jej do ucha, czuła, że zaczyna się rumienić. Oj chciała i to bardzo spędzić z nim noc, jednak nie wystawi swojej nowej przyjaciółki i za trzy tygodnie nowej żony jej przyjaciela i prawie, że brata.
     - Oj Thaiguś chyba wszystkiego nie przemyślał. - odrzekła kokieteryjnie, on tylko popatrzył na nią pytająco. - Nie pamiętasz? - skarciła go wzrokiem.
     - No jakoś nie. - podrapał się po głowie. - Aaaa. - wymamrotał w geście przypomnienia sobie. - Wieczór panieński? - ona jedynie pokiwała głową. Poszła do łazienki, umyła, nabalsamowała ciało, popsikała najdroższymi perfumami jakie miała, pomalowała paznokcie i była już w pełni gotowa do wyjścia.
     - Nie zapomniałaś o czymś? - spojrzała na niego, kiedy się jej przypomniało pobiegła do niego i poczęstowała soczystym pocałunkiem. - Nie o to chodziło, ale nie sprzeciwiam się. - zaśmiał się.
    - To o co? - popatrzyła na niego wyczekując na odpowiedź.
    - A no wiesz, te twoje, no jak to tam się nazywa co na twarz sobie codziennie dajesz? - miała ochotę zwijać się ze śmiechu, jednak pozwoliła sobie jedynie na cichy chichot.
    - Makijaż? - spytała, jednak była pewna, ze chodzi o to, kiedy piłkarz pokiwał głową uśmiechnęła się i wytłumaczyła, dlaczego się nie pomalowała. Pocałowała go jeszcze raz i wyszła.

*

      - No dziewczyny, najlepszy wieczór panieński jako mogłam sobie wyobrazić. - wymamrotała nieźle już pijana Joana. 
      - Bo z nami. - zaśmiała się Shakira, również, a co ja się będę, wszystkie były już nieźle wstawione! A ja myślałam, że chłopaków już nie da się pobić w tej kwestii i tu się myliłam. 
     - A wiecie co? - zapytała rozbawiona Isabelle biorąc wielkiego łyka wina prosto z butelki, no tak musicie wiedzieć, że każda z nich posiadała oddzielną butelkę. A raczej butelki. - Napiszę do niego. - lekko spoważniała, ale tak na prawdę dalej nie wiedziała co robi. Wyciągnęła telefon i zaczęła szukać w kontaktach jego numeru. Kiedy już go odnalazła palec się jej lekko zawachał, ale po kolejnym łyku nabrała jeszcze większej odwagi.
-Neymar, kocham cię i wiem, że ty mnie też. Tak strasznie mi ciebie brak, nie duśmy już tego cholernego uczucia w sobie! 

      - O kurwa! - przeklnęła, bo dopiero teraz zrozumiała co zrobiła. Ahh co alkohol potrafi robić z ludźmi.
      - Isa chodź! - złapała ją za rękę siostra i pociągnęła w stronę parkietu. Dzięki "kilku" procentom w wypitym już przez nią napoju po paru minutach zapomniała o tym co jeszcze parę minut temu zrobiła.



*
Cześć i czołem moi kochani!
Witam was w ten pierwszy poniedziałek,
w którym trzeba było rano wstawać.
Wrażenia oczywiście możecie
(czytaj: musicie)
napisać w komentarzu. Haha.
Byłoby mi bardzo miło ;)
Czekam na komentarze i
(jak już mówiłam)
nie pogardzę nawet tymi z anonima,
ponieważ każdy komentarz to dobry komentarz ;)
To było tyle i do kolejnego rozdziału <3


10 komentarzy:

  1. ooo no to ciekawe co Neymar na to ;) A Leo i Antonella to tak słodka para <3 =D zapraszam do mnie an nowego bloga http://zujungfurliebe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten sms wygrał wszystko! Jestem ciekawa relacji Neymara. ;D nie daj mi długo czekać na kolejny rozdział ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, następny rozdział wprawdzie jest już napisany, ale no znając mnie troszkę w nim coś jeszcze pozmieniam, dlatego nowego rozdziału spodziewaj się pod koniec tygodnia, noo przesadziłam do piątku się wyrobię ;D pozdrawiam <3

      Usuń
  3. No no ciekawe co na to Neymar :) Oby poszedl po rozum do glowy i zaczal dzialac :)

    OdpowiedzUsuń
  4. super rozdział ciekawe co Ney na to haha

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny :*
    Czekam na kolejny :* /Zuza

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie super ! <3 obserwuje *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. czekam na kolejny rozdział, świetne!
    ciekawe co na to Neymar! :D

    http://veronjikaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne! ciekawe co na to Neymar :o

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny rozdział czekam na dalszy ciąg/milka

    OdpowiedzUsuń