- Cześć kochanie! - krzyknął z progu drzwi i podszedł do niej, a potem objął ją delikatnie w pasie.
- Hej. - Odwróciła się w jego stronę i złożyła na jego ustach subtelny pocałunek, pozostawiając na nich mały ślad ze szminki.
- Znowuu. Znowu, muszę chodzić przez ciebie jak baba z pomalowanymi ustami. - Zaśmiał się cicho i usiadł na kanapie, a następnie pociągnął w swoją stronę Isabelle, by usiadła na jego kolanach.
- Oj misiek. - Zachichotała. - Dla mnie przystojny byłbyś nawet w stroju clowna.
- Ale przecież ty się boisz clownów.
- No wiem. Ja bym się na twoim miejscu cieszyła z tego co powiedziałam. Czuj się wyjątkowo. - Uśmiechnęła się promiennie odsłaniając rządek swoich idealnie białych i równych zębów.
- Skarbie, wystarczy, że jesteś tu ze mną, siedzisz obok mnie, chociaż w tym przypadku na mnie i po prostu mnie kochasz, a ja od razu czuje się wyjątkowo. - pocałował ją.
- Kto To? - Zapytała kiedy do Neymara przyszła wiadomość tekstowa.
- Yy, nie nikt. - Szybko schował telefon do kieszeni.
- Ja myślę, że jednak ktoś. - Momentalnie wstała z jego kolan. - Pokaż. - Kiedy zauważyła, że mężczyzna nie ma zamiaru wyciągnąć telefonu, postanowiła zrobić to sama i korzystając z małej jego nieuwagi, szybko zabrała urządzenie i pobiegła do łazienki.
- Isabelle! Oddaj mi go! - Dobijał się do drzwi Ney.
Po trzech minutach wyszła z gorobową miną, tak naprawdę nie wyrażającą nic.
- Proszę. - Wyszeptała podając mu to czego chciał. Popatrzył na swój telefon, wyświetlona była na nim jego rozmowa. - Ile? - Patrzyła się tępo w podłogę.
- Co ile?
- Do jasnej cholery! Ney nie rób z siebie idioty! Dobrze wiesz o co mi chodzi. - Krzyczała na niego przez łzy, wiedziała, że nie musi się w tym momencie chamowac.
- Długo. - Odpowiedział krótko, zerkając co chwilę na ekran telefonu.
- Ok. - Rzekła z niebywale stoickim spokojem i poszła w stronę schodów, by pójść do pokoju i się spakować. Neymar udał się za nią.
- Co ty robisz?! - Złapał ją za nadgarstek, kiedy byli już na piętrze domu.
- A jak ci się wydaje, co!? Nie mam zamiaru być tu ani chwili dłużej, to dla ciebie aż tak dziwne?
- Zostań ze mną. Nie skreślaj tego wszystkiego przez taką błachostkę. - Mówił bardzo pobudzony. - Przecież to, że czasem chce się odstresować u boku ślicznej kobiety nic nie zmienia w naszym związku. - Te słowa mocno ją zabołały, co miało znaczyć "ślicznej kobiety"? Czy ona dla niego nie była śliczna?
Obłęd, właśnie to dziewczyna widziała w jego oczach, których źrenice niepokojąco z sekundy na sekundę się powiększały.
- Czy ty siebie słyszysz!? Odsuń się. - Odepchnela go i skierowała się w stronę sypialni.
- Stój! - znów podbiegł i stanął naprzeciw niej. - Nigdzie nie idziesz.
- Akurat to co ty mówisz jest dla mnie najmniej ważne. Sorry Neymar, to koniec.
Szybko pożałowała tych słów, ponieważ Neymar złapał ją za barki i zaczął energicznie potrzasac. Z każdym jego ruchem przeszywał jej ciało ogromny ból.
- Nie możesz mnie zostawić, nie zrobisz tego. - mówiąc to dalej nie zaprzestawał swoich czynów.
- Puść mnie idioto! - Zaczęła starać się jakoś uwolnić z jego uścisku, jednak jej słowa bardzo rozzłościły piłkarza i chwilę później byli już znowu przy schodach. - Neymar! Przestań proszę, zaraz spadnę! - Błagała go przez płacz.
- Jeśli nie ja, to nikt. - szepnął jej do ucha i chwilę później dziewczyna leżała na dole cała w powiększającej się kałuży krwi wydobywajacej się z jej głowy...
- Hej. - Odwróciła się w jego stronę i złożyła na jego ustach subtelny pocałunek, pozostawiając na nich mały ślad ze szminki.
- Znowuu. Znowu, muszę chodzić przez ciebie jak baba z pomalowanymi ustami. - Zaśmiał się cicho i usiadł na kanapie, a następnie pociągnął w swoją stronę Isabelle, by usiadła na jego kolanach.
- Oj misiek. - Zachichotała. - Dla mnie przystojny byłbyś nawet w stroju clowna.
- Ale przecież ty się boisz clownów.
- No wiem. Ja bym się na twoim miejscu cieszyła z tego co powiedziałam. Czuj się wyjątkowo. - Uśmiechnęła się promiennie odsłaniając rządek swoich idealnie białych i równych zębów.
- Skarbie, wystarczy, że jesteś tu ze mną, siedzisz obok mnie, chociaż w tym przypadku na mnie i po prostu mnie kochasz, a ja od razu czuje się wyjątkowo. - pocałował ją.
- Kto To? - Zapytała kiedy do Neymara przyszła wiadomość tekstowa.
- Yy, nie nikt. - Szybko schował telefon do kieszeni.
- Ja myślę, że jednak ktoś. - Momentalnie wstała z jego kolan. - Pokaż. - Kiedy zauważyła, że mężczyzna nie ma zamiaru wyciągnąć telefonu, postanowiła zrobić to sama i korzystając z małej jego nieuwagi, szybko zabrała urządzenie i pobiegła do łazienki.
- Isabelle! Oddaj mi go! - Dobijał się do drzwi Ney.
Po trzech minutach wyszła z gorobową miną, tak naprawdę nie wyrażającą nic.
- Proszę. - Wyszeptała podając mu to czego chciał. Popatrzył na swój telefon, wyświetlona była na nim jego rozmowa. - Ile? - Patrzyła się tępo w podłogę.
- Co ile?
- Do jasnej cholery! Ney nie rób z siebie idioty! Dobrze wiesz o co mi chodzi. - Krzyczała na niego przez łzy, wiedziała, że nie musi się w tym momencie chamowac.
- Długo. - Odpowiedział krótko, zerkając co chwilę na ekran telefonu.
- Ok. - Rzekła z niebywale stoickim spokojem i poszła w stronę schodów, by pójść do pokoju i się spakować. Neymar udał się za nią.
- Co ty robisz?! - Złapał ją za nadgarstek, kiedy byli już na piętrze domu.
- A jak ci się wydaje, co!? Nie mam zamiaru być tu ani chwili dłużej, to dla ciebie aż tak dziwne?
- Zostań ze mną. Nie skreślaj tego wszystkiego przez taką błachostkę. - Mówił bardzo pobudzony. - Przecież to, że czasem chce się odstresować u boku ślicznej kobiety nic nie zmienia w naszym związku. - Te słowa mocno ją zabołały, co miało znaczyć "ślicznej kobiety"? Czy ona dla niego nie była śliczna?
Obłęd, właśnie to dziewczyna widziała w jego oczach, których źrenice niepokojąco z sekundy na sekundę się powiększały.
- Czy ty siebie słyszysz!? Odsuń się. - Odepchnela go i skierowała się w stronę sypialni.
- Stój! - znów podbiegł i stanął naprzeciw niej. - Nigdzie nie idziesz.
- Akurat to co ty mówisz jest dla mnie najmniej ważne. Sorry Neymar, to koniec.
Szybko pożałowała tych słów, ponieważ Neymar złapał ją za barki i zaczął energicznie potrzasac. Z każdym jego ruchem przeszywał jej ciało ogromny ból.
- Nie możesz mnie zostawić, nie zrobisz tego. - mówiąc to dalej nie zaprzestawał swoich czynów.
- Puść mnie idioto! - Zaczęła starać się jakoś uwolnić z jego uścisku, jednak jej słowa bardzo rozzłościły piłkarza i chwilę później byli już znowu przy schodach. - Neymar! Przestań proszę, zaraz spadnę! - Błagała go przez płacz.
- Jeśli nie ja, to nikt. - szepnął jej do ucha i chwilę później dziewczyna leżała na dole cała w powiększającej się kałuży krwi wydobywajacej się z jej głowy...
- Co z nią? Dlaczego tak majaczy? - Spytał się Alba lekarza, który przyniósł wyniki Isabelle po kolejnej, dzięki Bogu, nieudanej próbie odebrania sobie życia.
- Stawiam po prostu na jakiś koszmar. - Odpowiedział bez żadnych emocji. - Jeśli się obudzi proszę mnie zawołać, muszę zrobić jeszcze parę badań, jeśli dziewczyna odpuści już sobie i nie będzie chciała popełnić już samobójstwa, wypiszemy ją do domu.
- Idiota... - Gerard podsumował wypowiedź lekarza po jego wyjściu z sali. - Jeśli dziewczyna odpuści już sobie [...] Bla, bla, bla, no po prostu palant. - Reszta, czyli Alba, Shakira, Marc, Antonella, Messi, Iniesta, Dani i Anastasia zaśmiali się cicho na słowa przyjaciela, jednak potem przyznali mu całkowicie rację. Pewne było, że doktorem z powołania to on raczej nie był.
Wszyscy udali się do małej kawiarnii by się czegoś napić i spokojnie poczekać aż ich przyjaciółka się obudzi.
- Trzeba coś wymyślić żeby Neymar zapamiętał raz na zawsze, że nie wolno bawić się czyimiś uczuciami. - przerwał nagle chwilę ciszy Dani. - Może i jest młody, może i jest moim przyjacielem, ale takich rzeczy się nie robi, a on powinien o tym wiedzieć. - Dopowiedział kiedy zobaczył po swojej pierwszej wypowiedzi niepewne miny przyjaciół.
- W sumie... - Zaczął myśleć na głos Alba. - W sumie to masz całkowitą rację. Przecież ona mogła przez niego u... - To słowo nie potrafiło przejść mu przez gardło. -...mogła umrzeć.
Słysząc te słowa Anastasii momentalnie poleciały z oczu łzy. Zdała sobie sprawę z tego, że wystarczyły minuty, a nawet sekundy, a jej siostry mogłoby już z nią nie być. Nie usłyszałaby już jej porad, żali, głupich pomysłów. Nie zobaczyłaby już jej uśmiechu, łez szczęścia, jak i tych smutku.
- Anastasia, co jest? - skierowała się do zmyślonej, cicho łkającej dziewczyny Shakira.
- On mnie popamięta. Obiecuję na zdrowie mojej siostry. - Zaczęła płakać głośniej i przytuliła się do przyjaciółki. - Obiecuję.
- Stawiam po prostu na jakiś koszmar. - Odpowiedział bez żadnych emocji. - Jeśli się obudzi proszę mnie zawołać, muszę zrobić jeszcze parę badań, jeśli dziewczyna odpuści już sobie i nie będzie chciała popełnić już samobójstwa, wypiszemy ją do domu.
- Idiota... - Gerard podsumował wypowiedź lekarza po jego wyjściu z sali. - Jeśli dziewczyna odpuści już sobie [...] Bla, bla, bla, no po prostu palant. - Reszta, czyli Alba, Shakira, Marc, Antonella, Messi, Iniesta, Dani i Anastasia zaśmiali się cicho na słowa przyjaciela, jednak potem przyznali mu całkowicie rację. Pewne było, że doktorem z powołania to on raczej nie był.
Wszyscy udali się do małej kawiarnii by się czegoś napić i spokojnie poczekać aż ich przyjaciółka się obudzi.
- Trzeba coś wymyślić żeby Neymar zapamiętał raz na zawsze, że nie wolno bawić się czyimiś uczuciami. - przerwał nagle chwilę ciszy Dani. - Może i jest młody, może i jest moim przyjacielem, ale takich rzeczy się nie robi, a on powinien o tym wiedzieć. - Dopowiedział kiedy zobaczył po swojej pierwszej wypowiedzi niepewne miny przyjaciół.
- W sumie... - Zaczął myśleć na głos Alba. - W sumie to masz całkowitą rację. Przecież ona mogła przez niego u... - To słowo nie potrafiło przejść mu przez gardło. -...mogła umrzeć.
Słysząc te słowa Anastasii momentalnie poleciały z oczu łzy. Zdała sobie sprawę z tego, że wystarczyły minuty, a nawet sekundy, a jej siostry mogłoby już z nią nie być. Nie usłyszałaby już jej porad, żali, głupich pomysłów. Nie zobaczyłaby już jej uśmiechu, łez szczęścia, jak i tych smutku.
- Anastasia, co jest? - skierowała się do zmyślonej, cicho łkającej dziewczyny Shakira.
- On mnie popamięta. Obiecuję na zdrowie mojej siostry. - Zaczęła płakać głośniej i przytuliła się do przyjaciółki. - Obiecuję.
GENIALNE !!! ten jej koszmar to mnie zaskoczyl bardzo :)
OdpowiedzUsuńCudowny
OdpowiedzUsuńCzo ten Neymar? o.O czuje, że Brazylijczyk pożałuje swojego postępowania i już mu współczuję XD czekam na kolejny ;*
OdpowiedzUsuńAle przeciez to co jest na poczatku to jej sen a nie rzeczywistosc :)
OdpowiedzUsuńWSPANIAŁE!!!!!!!!! ;D Domagam się szybkiej kontynuacji, hehe. :p I nie mogę się doczekać, co wymyślą dla Neymara. ;*
OdpowiedzUsuńŚwietny!
OdpowiedzUsuńPomysł z koszmarem, bomba ;3
Czekam na kolejny :*/Zuza