niedziela, 31 stycznia 2016

Epilog.

    - Witam państwa w ten niedzielny poranek, mam przyjemność przedstawić państwu kobietę, która raczej jest wszystkim znana. Piękna, inteligentna, a przede wszystkim silna kobieta, która prowadzi bloga, w którym opisuje swoją historię z życia i pomaga kobietom, które same nie potrafią poradzić sobie ze załamanym sercem. Mowa jest tu oczywiście o Isabelle Alehandrze Mendozie, znanej jako była partnerka młodego Brazylijczyka Neymara Jr, byłego zawodnika lokalnego klubu FC Barcelona. Powiedz nam, jak poradziłaś sobie z tym wszystkim? Co cię motywowało?
      - Na początku dziękuję za taki miły wstęp. - Brunetka lekko sie uśmiechnęła.  - Jak sobie poradziłam? Było ciężko, bardzo ciężko, ale wiedziałam, że wszystko jest możliwe i, że jeśli będę chciała to dam radę. Motywowali mnie przyjaciele, nie będę wymieniać, bo jeszcze ktoś z nich mnie zabije jeśli o nim zapomnę. - Zaśmiała się. - Najwięcej zrobiła też dla mnie moja siostra, którą bardzo kocham i wiem, że w najgorszych chwilach będzie ze mną.
      - Jak zmieniłaś się po tych wszystkich zdarzeniach? No i czy w ogóle coś się w tobie zmieniło?
      - O tak. Po tych dwóch latach zmieniło się wiele, moje zachowanie, podejście do ludzi. Na pewno już tak łatwo nie wybaczam, nie ufam od razu nieznajomym. To są zachowania, które pojawiły się u mnie kiedy to wszystko się skończyło.
      - Słyszałam, że ten dzień, kiedy chciałaś odebrać sobie życie nie był takim pierwszym czy to prawda?
      - Eh, no niestety tak. - Zatrzymała się na chwilę.
      - Jeśli nie chcesz, możemy o tym nie mówić.
      - Nie spokojnie, dam radę. Po prostu jako mała dziewczynka nie miałam łatwo. Byłam gnębiona z powodu mojej nieprzeciętnej inteligencji jak na tamten wiek. No i nie oszukujmy się, nie pochodziłam ze zbyt zamożnej rodziny, ale rodzicom nigdy nic nie zarzucę, ponieważ ja i moja siostra zawsze miałyśmy to co chciałyśmy, oczywiście jeśli pieniądze im na to pozwalały.
      - Mieszkasz sama?
      - Nie, dziele dom razem z Caroliną oraz Davisiem i jestem bardzo zadowolona, dobrze się dogadujemy, a to przecież jest najważniejsze. Cieszę się, że przeprowadziła się tutaj, bo ja naprawdę pokochałam tego małego.
       - Planujesz mieć kiedyś rodzinę? Męża, dzieci, dom?
       - Nie myślę o tym i nie wydaje mi się żebym kiedyś planowała jakiś związek. Jestem szczęśliwa z bycia singielką. Jasne, gdzieś tam zostanie jakaś niezapełniona pustka, ale wiem, że rodzina i przyjaciele bardzo dobrze ją zapełnią.
        - Twój blog. Masz rzesze fanów z całego świata, pomogłas już wielu kobietom, jesteś z tego dumna? Planujesz coś jeszcze?
        - Nie nazwałbym ich fanami, nie czuję się gwiazdą, po prostu robię to, by pomóc innym. No i tak, jestem z siebie dumna. Cieszy mnie to, że dzięki mnie ktoś mógł podnieść się po stracie ważnej osoby. Co do drugiego pytania. Tak, planuje. Jednak na razie nie będę nic zdradzać.
        - No to teraz ostatnie pytanie, które nurtuje nie tylko mnie, ale zapewne też twoich czytelników. Chodzi mi tu o nazwę twojego bloga, ponieważ brzmi ona tak: "And It's so hard, to say goodbay".  Powiesz o co chodzi i dlaczego akurat taka nazwa?
       - Jasne, chodziło mi tu o to, że czasem ciężko jest powiedzieć "do widzenia" swojemu staremu życiu i zacząć je od nowa, jednak wiem, że się da, ponieważ ja dałam radę i jestem pewna, że każda kobieta będzie potrafiła.
        - To były już wszystkie pytania jakie do ciebie miałam. Dziękuję Ci za ten wywiad i życzę powodzenia w dalszym prowadzeniu bloga i w realizacji swoich planów, których niestety na razie nie chciałaś zdradzić.
         - Ja również dziękuję za zaproszenie oraz miłe spędzenie tego poranka i pamiętajcie. - Zwróciła się do kamery stojącej przed nią. - Dacie radę, ja w was wierzę, wy również uwierzcie.




*
Tak, to już koniec. Nie będę się rozpisywała, po prostu dziękuję za dużą aktywność i angażowanie się w życie bohaterów. Znowu ciężko jest mi rozstać się, tym razem z Isabelle i Neymarem, ale zawsze tak jest. Założę się, że trochę się wzrusze, haha. Jak dobrze, że tego nie widzicie. ;D Jak wiecie, a może i nie prowadzę jeszcze dwa inne blogi, na które zapraszam, opowiadanie o Alexisie i Ines będzie moim opowiadaniem głównym, a o Messim takim pobocznym, w którym notki nie będą pojawiały się regularnie, lecz z trochę dużymi odstępami czasowym, ponieważ jeszcze nad nim pracuje i nie mam w pełni wymyślonej historii. No to jeszcze raz wam dziękuję i niestety do nie następnego :') 
http://historia-o-niezwyklej-milosci.blogspot.com ◀ o Alexisie i Ines (główny)
http://byc-wielkim-mimo-wszystko.blogspot.com ◀ o Messim

10 komentarzy:

  1. KOCHAM <3 Nie rozpisuję się więcej, bo wiesz, że mi się podobało. Końcówka chyba najlepsza. :) Buźka ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, dziękuję :) <3 cieszę się, że się podobało :**

      Usuń
  2. Cudowny epilog! Szkoda tylko, że nie wiemy co się dzieje z Neymarem ;D ale jakoś to przeżyje ;D cudowne opowiadanie i czekam na rozdziały na nowych projektach. Dużo weny Ci życzę! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, nie pisałam nic o Neymarze, bo miałam pewien plan, ale teraz już nie wiem czy ujrzy on światło dzienne :/ cieszę się, że opowiadanie ci się podobało ;*

      Usuń
  3. Dziękuję Kochana za to wspaniałe opowiadanie <3
    Oczywiście będę śledzić Twoje kolejne blogi ;*/Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za to, że tu byłaś i czytałaś <3
      No mam nadzieje, haha ;*

      Usuń
  4. Opowiadanie było cudowne !! Dzięki Ci za te wszystkie chwile złości, radości, smutku. Mogłabym czytać te opowiadanie non stop ! Dzięki Kochana ;* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, ja też dziękuję za to, że czytałaś i byłaś tu cały czas :) <3

      Usuń