- Kochanie! Patrz kogo przyprowadziłam! - wykrzyczała na całe mieszkanie Antonella. Pociągnęła za sobą dziewczyny nie zważając na to, że w rękach miały dosyć ciężkie walizki. Była zbyt podekscytowana tym, że w końcu mogła zobaczyć swoje "siostry" i cieszyła się świadomością, że będą razem z nią jak i jej rodziną na stałe, bo tak przecież jej mówiły. Leo właśnie się kąpał jedyne co usłyszał to słowo "kochanie", pomyślał więc, że kobieta po prostu wróciła do domu i jak zwykle krzyknęła w jego stronę "kochanie wróciłam!". Mężczyzna nie wiedział o tym, że Is i Ana przyleciały do Hiszpanii, Isabelle zaraz przed wystartowaniem samolotu napisała sms'a o tym, że mają zamiar zamieszkać w Barcelonie i żeby odebrała je z lotniska. Wspomniała też, aby nic nie mówiła Argentyńczykowi, tak też zrobiła. Siedziała dosłownie cicho jak myszka. Dzięsiątka blaugrany domyślała się, że coś jest nie tak. Anto promieniała i chodziła z szerokim uśmiechem na twarzy, aż wydawało sie to dosyć dziwne piłkarzowi, jednak nie pytał dziewczyny o co chodzi. Dalej nie świadom tego kto zagościł w ich domu Leo siedział w wannie pełnej piany i bawił się maleńką, żółtą kaczuszką przeznaczoną do zabawy dla dzieci, nikt nie zdziwiły się, gdyby była to zabawka Thiago. Dosłownie jak małe dziecko... W końcu w każdym piłkarzu jest coś z dziecka. - Dziwne, nie ma go w domu? - stwierdziła z nie małym zdziwieniem kobieta. Była przekonana, że Lio znajdował się w ich mieszkaniu. Dziewczyny rozglądały się po całym pomieszczeniu z nadzieją wypatrzenia mężczyzny, tym razem Isa postanowiła jeszcze raz zawołać piłkarza co było dobrym ruchem z jej strony,
- Leo! Chodź tu natychmiast! - dlaczego było to dobrym pomysłem? A to dlatego, że piłkarz słysząc to od razu rozpoznał głos jego najlepszej przyjaciółki, z którą spędził całe swoje dzieciństwo oczywiście razem z Antonellą oraz Anastasią. Od razu podskoczył do góry, na tyle szybko i mocno, że pół wody wylało się z wanny, nie przejmował się tym, ważne było dla niego, aby jak najszybciej przekonać się czy czasem słuch go nie zmylił. Było to dla niego niemało dziwne. Pewnie myślicie dlaczego, nieprawdaż? No na przykład dlatego, że był środek roku szkolnego, nie było wakacji, Wam nie wydawałoby się to podejrzane? Nie mielibyście wątpliwości tak jak piłkarz? No ja bym w stu procentach miała. Lio zaraz po przebraniu się, nawet zbyt się nie przetarł przez co ubrania były trochę wilgotne, pobiegł szybko po schodach. Gdy uniósł wzrok ku górze, ponieważ musicie wiedzieć, że Messi od małego gdy biegnie nie licząc z piłką patrzy się w dół, tak na prawdę dziewczyny nigdy nie wiedziały dlaczego tak jest i dlaczego tak zawsze było. No wydawało się to niemało dziwne, że bez, a z piłką biegnie zupełnie inaczej, zobaczył rozglądające się po mieszkaniu kobiety. Od razu je rozpoznał i nie ukrywał szczęścia widząc te cudowne twarzyczki nie tylko na zdjęciach, ale na żywo.
- Isabelle! Anastasia! To wy?! - krzyknął uradowany w stronę Argentynek. Nie czekając nawet na odpowiedź, może też dlatego, iż wiedział, że to one, podbiegł do nich rzucając się im w ramiona nie dowierzając temu, że wreszcie je zobaczył. Nie liczyło się nawet to, że były tu jeszcze parę lat temu na wakacjach, nie było dnia, w którym razem z ukochaną nie wspominaliby o młodzieńczych latach i Is oraz Anie.
- Tak Lio, to my! - krzyknęła uśmiechnięta Anastasia, przytulając go jeszcze mocniej.
- Jak ja się za wami stęskniłem. - dopowiedział po mocniejszym uścisku jego przyjaciółki. Po uspokojeniu się usiedli w salonie i zaczęli opowiadać sobie wszystko od kiedy się nie widzieli. Aż w końcu zeszło na temat dzieci. Hmm, zresztą bardzo interesujący temat nie prawdaż?
- No wlasnie, pokazuj mi tu natychmiast młodego Messiego! Widziałam go tylko w telewizji! - krzyknęła rozbawiona Isabelle. Mówiła jednak na poważnie. Nie widziała go jeszcze na żywo, a przecież jest tak jakby jego ciocią.
- No to chodź. - powiedziała uśmiechnięta mama.
- Śpi. - dodał tatusiek, który z wielkim bananem na twarzy szedł w stronę pokoju Thiago.
- No nie wiem, czy po tych naszych wrzaskach dalej śpi. - powiedziała przez chwilę milcząca Ana. Leo delikatnie i powoli otworzył drzwi, a naszym bohaterom ukazał się cudowny widok małego Thiago bawiącego się piłką. Ana miała rację, nie spał i można było się domyśleć czemu. Dumny tatuś jeszcze bardziej poszerzył banana, który jak już mówiłam nie schodził mu z twarzy. Antonella podeszła bliżej, wzięła malca na ręce i skierowała się w stronę cioć.
- No Thiaguś, o to twoje ciocie. - dziewczyny uśmiechnęły się do siebie, a Anastasia wzięła maluszka w swoje ramiona. Nie mogła uwierzyć, że wreszcie mogła go zobaczyć. Mały Pan Messi uśmiechał się na widok Argentynki. Zresztą, ona zawsze miała dobre podejście do dzieci, każde uwielbiało przebywać w jej towarzystwie. Słodkie, prawda?
- Ghyyym... - odchrząknęła dosyć głośno. Kto? Is, ponieważ również chciała wziąć malca do swoich rąk. - Może teraz dasz go drugiej cioci? - wszyscy momentalnie popadli w niepochamowany śmiech, nawet Thiago, który nie za bardzo rozumiał o co chodzi zaczął się głośno śmiać.
- Oj no masz, siostrzyczko. - popatrzyła na nią uradowana, dalej nie mogła pojąć tego, że są w Hiszpanii razem z tymi, którymi dorastała to było dla niej niesamowite uczucie, cały czas chodziła przeszczęśliwa. Dało się to zauważyć od początku kiedy przekroczyła próg mieszkania. Dokładnie było tak samo z naszą bohaterką. Isabelle zawsze uwielbiała przebywać w wolnym czasie z przyjaciółmi, ale po wyjeździe Messiego, a później Antonelli miały tylko siebie i nikogo więcej, noo... byli rodzice, znajomi z uczelni, ale to nie to samo. A zresztą nawet nie rodzice, po ich rozstaniu, dziewczyny mogły wybrać z kim będą mieszkać, ich zdania były podzielne, Anastasia chciała mieszkać z ojcem, a Isabelle z mamą. Stwierdziły, że jak Ana będzie miała osiemnaście lat wynajmie mieszkanie i razem z nią zamieszka Isa i tak zrobiły, mieszkały same pięć lat, teraz wyjechały do Barcelony po to aby nie być już same. Zresztą to już wiecie.
- Jezu, jaki on jest śliczny, urodę ma po mamie, no bo na pewno nie po tacie, haha. - zaśmiała się głośno Is, która była z niego bardzo dobrze znana.
- Ej! - w odpowiedzi na docinkę, Leo wbił palce w jej żebra, zrobił to jednak delikatnie, ponieważ Mendoza miała na rekach jego największy skarb nie licząc Antonelli. Po jeszcze chwilowym zabawianiu małego Messiego, Antonella ułożyła go do spania i dołączyła do przyjaciół, którzy siedzieli przy basenie.
- Yh słuchajcie, mamy prośbę - odezwała się Isabelle przerywając długą i emocjonującą rozmowę Anastasii i Lio o spalonym w ich ostatnim meczu towarzyskim, Ana kibicowała Arsenalowi, więc teraz wiecie o co był cały spór. Kobieta od urodzenia była za tym klubem, odmieniała się od innych, ponieważ reszta ich paczki" była oczywiście za drużyną granatowo-bordowych. Nie przeszkadzało im to jednak w przyjaźni, w końcu klub niczego nie zmieniał.
- No mów. - uśmiechnęła się Anto.
- Mogłybyśmy zostać tu u was na parę dni dopóki nie znajdziemy jakiegoś mieszkania? - zapytała z niemałą niepewnością. Na te słowa Lio i Roccuzzo zareagowali głośnym śmiechem.
- Kochana, my was przez najbliższy tydzień z tego domu nie wypuścimy. - uśmiechnęła się Argentynka. Na co Is zareagowała mocnym usciskiem Ant.
- Leo! Chodź tu natychmiast! - dlaczego było to dobrym pomysłem? A to dlatego, że piłkarz słysząc to od razu rozpoznał głos jego najlepszej przyjaciółki, z którą spędził całe swoje dzieciństwo oczywiście razem z Antonellą oraz Anastasią. Od razu podskoczył do góry, na tyle szybko i mocno, że pół wody wylało się z wanny, nie przejmował się tym, ważne było dla niego, aby jak najszybciej przekonać się czy czasem słuch go nie zmylił. Było to dla niego niemało dziwne. Pewnie myślicie dlaczego, nieprawdaż? No na przykład dlatego, że był środek roku szkolnego, nie było wakacji, Wam nie wydawałoby się to podejrzane? Nie mielibyście wątpliwości tak jak piłkarz? No ja bym w stu procentach miała. Lio zaraz po przebraniu się, nawet zbyt się nie przetarł przez co ubrania były trochę wilgotne, pobiegł szybko po schodach. Gdy uniósł wzrok ku górze, ponieważ musicie wiedzieć, że Messi od małego gdy biegnie nie licząc z piłką patrzy się w dół, tak na prawdę dziewczyny nigdy nie wiedziały dlaczego tak jest i dlaczego tak zawsze było. No wydawało się to niemało dziwne, że bez, a z piłką biegnie zupełnie inaczej, zobaczył rozglądające się po mieszkaniu kobiety. Od razu je rozpoznał i nie ukrywał szczęścia widząc te cudowne twarzyczki nie tylko na zdjęciach, ale na żywo.
- Isabelle! Anastasia! To wy?! - krzyknął uradowany w stronę Argentynek. Nie czekając nawet na odpowiedź, może też dlatego, iż wiedział, że to one, podbiegł do nich rzucając się im w ramiona nie dowierzając temu, że wreszcie je zobaczył. Nie liczyło się nawet to, że były tu jeszcze parę lat temu na wakacjach, nie było dnia, w którym razem z ukochaną nie wspominaliby o młodzieńczych latach i Is oraz Anie.
- Tak Lio, to my! - krzyknęła uśmiechnięta Anastasia, przytulając go jeszcze mocniej.
- Jak ja się za wami stęskniłem. - dopowiedział po mocniejszym uścisku jego przyjaciółki. Po uspokojeniu się usiedli w salonie i zaczęli opowiadać sobie wszystko od kiedy się nie widzieli. Aż w końcu zeszło na temat dzieci. Hmm, zresztą bardzo interesujący temat nie prawdaż?
- No wlasnie, pokazuj mi tu natychmiast młodego Messiego! Widziałam go tylko w telewizji! - krzyknęła rozbawiona Isabelle. Mówiła jednak na poważnie. Nie widziała go jeszcze na żywo, a przecież jest tak jakby jego ciocią.
- No to chodź. - powiedziała uśmiechnięta mama.
- Śpi. - dodał tatusiek, który z wielkim bananem na twarzy szedł w stronę pokoju Thiago.
- No Thiaguś, o to twoje ciocie. - dziewczyny uśmiechnęły się do siebie, a Anastasia wzięła maluszka w swoje ramiona. Nie mogła uwierzyć, że wreszcie mogła go zobaczyć. Mały Pan Messi uśmiechał się na widok Argentynki. Zresztą, ona zawsze miała dobre podejście do dzieci, każde uwielbiało przebywać w jej towarzystwie. Słodkie, prawda?
- Ghyyym... - odchrząknęła dosyć głośno. Kto? Is, ponieważ również chciała wziąć malca do swoich rąk. - Może teraz dasz go drugiej cioci? - wszyscy momentalnie popadli w niepochamowany śmiech, nawet Thiago, który nie za bardzo rozumiał o co chodzi zaczął się głośno śmiać.
- Oj no masz, siostrzyczko. - popatrzyła na nią uradowana, dalej nie mogła pojąć tego, że są w Hiszpanii razem z tymi, którymi dorastała to było dla niej niesamowite uczucie, cały czas chodziła przeszczęśliwa. Dało się to zauważyć od początku kiedy przekroczyła próg mieszkania. Dokładnie było tak samo z naszą bohaterką. Isabelle zawsze uwielbiała przebywać w wolnym czasie z przyjaciółmi, ale po wyjeździe Messiego, a później Antonelli miały tylko siebie i nikogo więcej, noo... byli rodzice, znajomi z uczelni, ale to nie to samo. A zresztą nawet nie rodzice, po ich rozstaniu, dziewczyny mogły wybrać z kim będą mieszkać, ich zdania były podzielne, Anastasia chciała mieszkać z ojcem, a Isabelle z mamą. Stwierdziły, że jak Ana będzie miała osiemnaście lat wynajmie mieszkanie i razem z nią zamieszka Isa i tak zrobiły, mieszkały same pięć lat, teraz wyjechały do Barcelony po to aby nie być już same. Zresztą to już wiecie.
- Jezu, jaki on jest śliczny, urodę ma po mamie, no bo na pewno nie po tacie, haha. - zaśmiała się głośno Is, która była z niego bardzo dobrze znana.
- Ej! - w odpowiedzi na docinkę, Leo wbił palce w jej żebra, zrobił to jednak delikatnie, ponieważ Mendoza miała na rekach jego największy skarb nie licząc Antonelli. Po jeszcze chwilowym zabawianiu małego Messiego, Antonella ułożyła go do spania i dołączyła do przyjaciół, którzy siedzieli przy basenie.
- Yh słuchajcie, mamy prośbę - odezwała się Isabelle przerywając długą i emocjonującą rozmowę Anastasii i Lio o spalonym w ich ostatnim meczu towarzyskim, Ana kibicowała Arsenalowi, więc teraz wiecie o co był cały spór. Kobieta od urodzenia była za tym klubem, odmieniała się od innych, ponieważ reszta ich paczki" była oczywiście za drużyną granatowo-bordowych. Nie przeszkadzało im to jednak w przyjaźni, w końcu klub niczego nie zmieniał.
- No mów. - uśmiechnęła się Anto.
- Mogłybyśmy zostać tu u was na parę dni dopóki nie znajdziemy jakiegoś mieszkania? - zapytała z niemałą niepewnością. Na te słowa Lio i Roccuzzo zareagowali głośnym śmiechem.
- Kochana, my was przez najbliższy tydzień z tego domu nie wypuścimy. - uśmiechnęła się Argentynka. Na co Is zareagowała mocnym usciskiem Ant.
*
No i mamy 1 rozdział!
Jak wam się podoba?
Na razie może być trochę nudno,
ponieważ dziewczyny
muszą się trochę zaklimatyzowac
w Barcelonie.
No to pozostawiam wam go do oceny
i do następnego ;) :*
Super, to teraz czekam na drugi ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny, czekam na rozkręcenie się akcji i kolejny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny, bo zapowiada się ciekawie :D :* /nat
OdpowiedzUsuńbędę czytać! świetne <3
OdpowiedzUsuńŚwietnie się czyta, wciąga! :)
OdpowiedzUsuńhttp://nikolaobecna.blogspot.com
Podoba mi się :* czekam na next i zapraszam do siebie na nowy rozdział :*
OdpowiedzUsuńDziękuje ;* Lece czytać ;)
Usuń