wtorek, 25 sierpnia 2015

Rozdział 2.

     - Ktoo chce dostać świeżutkie bilety na nasz mecz?! - do pokoju Isabelle wparował w samych bokserkach Leo trzymając wspominane przez niego kartoniki. Isa wiedziała, że nie podaruje mu tego iż ją obudził, ale stwierdziła, że wszystko w swoim czasie. Zza piłkarza wyłoniła się zaspana Anastasia.
      - Ciebie też obudził? - zapytała przecierając oczy i po chwili ziewając. Argentynka pokiwała twierdząco głową i podniosła się z wielkiego, wygodnego łóżka. Popatrzyła chwilę na bilety, nie dużo rozumiejąc o co mu chodzi. Patrzyła to raz na piłkarza, raz na to co trzymał w ręce. Przetarła oczy i... zaczęła piszczeć. Nikt nigdy nie zrozumie tej dziewczyny, jeszcze parę sekund temu nie wiedziała co się w okół niej dzieje, a teraz zaczęła krzyczeć i przytulać Leo. Mimo tego, że była zagorzałą Cules, nigdy nie była na meczu FC Barcelony, noo... niby poznała piłkarzy i była tam raz czy dwa na ich treningu, no ale to był mecz! Heloł! I to do tego gdzie? Na samym Camp Nou! Anastasia nie była, aż tak wniebowzięta jak Isa, ale równie jak siostra cieszyła się na ten mecz. Jeszcze przed śniadaniem nasza główna bohaterka wpadła do pokoju pierworodnego jej przyjaciół. Troszkę się z nim pobawiła i zeszła na dół do reszty. Już po drodze czuła piękny zapach czekolady truskawkowej. Skąd rozpoznała ten zapach? Kiedy wszyscy byli jeszcze mali Pani Roccuzzo, zawsze gdy zapraszała Ise, Leo i Ane na śniadanie robiła owoce w truskawkowej czekoladzie. Aż przypomniały się jej dziecięce lata, mimowolnie wkradł się jej uśmiech na usta.
      - Mmm, cóż tak pięknie pachnie. - uśmiechnęła się szeroko do przyjaciół.
      - Oj ty już Isabello Alehandro Mendozo wiesz, co tak pachnie? - Antonella podała jej talerz pełen dobroci, o których już wyżej wspominałam.
      - Leoooś! - krzyknęła żartobliwie Isa, do Lio, który zajadał się śniadaniem przed telewizorem, ponieważ oglądał mecz pomiędzy Realem Madryt i Chelsea chciał dowiedzieć się z kim będą grali za dwa tygodnie.
      - Tak?! - wydarł się na całe mieszkanie.
      - Chodź tu! - jak powiedziała, tak zrobił, od razu przypędził do dziewczyny nie zważając na to, ze przegapił akurat w tym momencie padnięty gol dla drużyny Królewskich.
      - Co? - oparł się o stół na którym razem z Antonellą i Anastasią jadły śniadanie.
      - Kiedy i o której mecz? - wyszczerzyła się w jego stronę, biorąc jeden owoc do ręki i zjadając go.
      - Oh... Jutro, o osiemnastej, już? - spytał patrząc na nią z wyrzutem, że tylko po to przerwała mu tak ważny mecz.
      - Tak, też cie kocham, braciszku. - zaśmiała się głośno w jego stronę, a reszta dziewczyn zaczęła jej wtórować. - A, Leoś! - zawróciła go, gdy miał już wychodzić z kuchni. Kiedy się obrócił, uśmiechnęła się do niego żartobliwie. - Już po meczu. - wpadła w niepohamowany napad śmiechu.
      - Dzięki wiesz. - popatrzył na nią ze smutną minką.
      - Real wygrał. - podeszła do niego Antonella odnosząc swój talerz do zmywarki po tej czynności pocałowała go w policzek. - Także, powodzenia za tydzień. - uśmiechnęła się, aby jeszcze bardziej dać mu do zrozumienia, ze wygrały.
      - Boże, to dopiero pierwszy dzień... - stwierdził załamany Lio, biorą jeden owoc z talerza Alehandry Mendozy.
      - A i żeby nie było... - podeszła do niego. - Wiedziałam kiedy jest mecz, przecież pisze na biletach, głupku. - pocałowała go w policzek.
      - Co ja ci zrobiłem? - pokazał jej język.
      - Oj, kochany. Obudziłeś mnie. - a reszta dziewczyn na te słowa podeszła do piłkarzyny i zaczęła się głośno śmiać.
                           *
     
      - Dobra...To która? - spytała najpiękniejszej Argentynki na świecie Isabelle.
      - Po co ci aż tyle? - popatrzyła ze zdziwieniem na jej kolekcję koszulek FC Barcelony.
      - Nie zrozumiesz. Hahah. - no tak Antonella była Cules, ale Isabelle przebiła ją w kibicowaniu. Gdybyście tylko zobaczyli jej pokój w Argentynie. Ich tata sporo się naszukał, ale nie żałował gdy zobaczył wielkie szczęście jego córki.
      - To co? Jaką? - Isa popatrzyła uśmiechając się szeroko na jej przyjaciółkę.
      - Ta... - wskazała na jej nowy nabytek. Mało za nią nie dała. Była to najnowsza koszulka ze zbliżającego się sezonu. Nie żal jej było, co jak co, ale na te bluzki nigdy nie będzie żałować pieniędzy. Założyła tą, którą poleciła jej przyjaciółka. Do tego (jako, że na dworze było ciepło) krótkie spodenki z motywem flaki USA, czerwone trampki, oraz na pewno potrzebne okulary przeciwsłoneczne. Była gotowa do wyjścia, jednak musiała poczekać jeszcze na przyjaciółki. Tak, wiem, że Anastasia była jej siostrą, ale to były również najlepsze przyjaciółki, więc czemu nie mówić tak o nich? Ja nie widzę w tym najmniejszego problemu.
     - Dziewczynyyy - krzyczała Isabelle do Antonelli i Anastasii, ponieważ te jeszcze się malowały, nie rozumiała tego, dla niej na meczach ważne jest kibicowanie, a jeśli chodzi o ubiór to zawsze stawia na wygodę i na nic więcej. One były innego zdania, tak na prawdę Ana szła tylko żeby obejrzeć dobry mecz, bo jej serce należało tylko i wyłącznie do Arsenalu. A Anto zawsze musi dobrze wyglądać, no bo wiecie paparazzi i te sprawy. Po pół godzinie nareszcie były gotowe do wyjścia.

  *

     - A może pójdziemy na zakupy? - zapytała Anto podchodząc do dziewczyn, które oglądały jakiś film w telewizji popijając przy tym sok pomarańczowy. Leo był na treningu, więc nic nie stało na przeszkodzie, aby wybrać się na shopping. Zresztą już od trzech dni nie robiły nic innego oprócz siedzenia w domu, nie licząc ostatniego meczu Barcy, który oczywiście wygrali. Teraz Lio szykował się na mecz, który mieli grać z Realem.
     - Dobra, ale jeśli później pomożesz znaleźć nam mieszkanie. - uśmiechnęła się starsza siostra wstając z jakże wygodnego fotela i odkładając szklankę na stolik do kawy. Anto przystała na ten pomysł. Niańka dla małego Thiago, kluczyki, torebka, pieniądze i były już gotowe, Kobiety zeszły na dół do podziemnej piwnicy, wzięły auto Roccuzzo i ruszyły do serca wielkiej Barcelony na zakupy do najlepszego centrum handlowego jaki był w Hiszpanii. Bez żadnego problemu oddały się w wir zakupów, ani się nie obejrzały jak już po godzinie każda posiadała trzy torby z ubraniami, kosmetykami i różnymi pierdołami bez których nie można byłoby nazwać tego shoppingiem, jednak dla naszych dziewczyn było to jeszcze za mało. Podeszły do mapy centrum handlowego i zaczęły szukać co raz to droższych sklepów. No tak, zapomniałam dodać, że naszym dziewczynom towarzyszyli jeszcze ci idiotyczni paparazzi, po drodze spotykały również wielu dziennikarzy, wypytywali o wszystko i robili im dużo zdjęć, Antonelli w ogóle to nie przeszkadzało, przyzwyczaiła się bowiem do takich sytuacji, zupełnie przeciwnie do sióstr. Po odgonieniu wielkiego tłumu, nadal oszołomione fleszami usiadły na jednej z wielu ławek.
     - Chyba nigdy się nie przyzwyczaję. - powiedziała wypuszczając powietrze Isabelle.
     - Myślałam, że już ci to nie przeszkadza, w końcu byłaś z jednym z piłkarzy. - dziewczyna popatrzyła na Antonelle z wyrzutem, a ta od razu zasłoniła twarz rozumiejąc co właśnie zrobiła. Isie od razu przypomniało się wszystko ze wspomnianych kiedyś przeze mnie wakacji w Barcelonie. Może opowiem wam to kiedyś indziej, teraz wróćmy do naszych dziewczyn. Kiedyś one też wam trochę zdradzą.
     - Błagam cię nie przypominaj mi o tym dupku. - przytuliła Argentynkę. Nadal czuła coś do tego, jak sama przed chwilą powiedziała, "dupka".
     - Przepraszam, zapomniałam. - Isie po policzku poleciała pojedyncza łza , która zaraz po ześlizgnięciu się z jej podbródka opadła na ziemię zostawiając na niej malutką, prawie że niewidoczną kropkę. Nadal pamiętała jak niszczyło ją to od środka, jak i od zewnątrz, kiedy zadawała sobie pytanie dlaczego tak podle ją wykorzystał. Dobra, może przestane bo tylko wzbudzam w was większą ciekawość co nie? A nie o to chodzi. Antonella, w ramach przeprosin zabrała ją oraz Ane na mrożoną kawę. Takie dobroci zawsze dobrze działały na Isabelle, a narzeczona wielkiej dziesiątki Barcelony dobrze o tym wiedziała.




*


Kolejny rozdział za nami ^^
Domyślacie się kim był mężczyzna,
który skrzywdził Isabelle?
Następny rozdział
będzie jeszcze taki bardziej zapoznawczy,
ale w 4 będzie już się wszystko rozkręcało, obiecuje ;)
Zachęcam wszystkich do komentowania,
 bo to na prawdę bardzo motywuje
No to do nn ;) <3

10 komentarzy:

  1. Ja się chyba domyslam ale nie mówię nic na głos. Poczekam i zobaczę ;D fajny rozdział I czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł na opowiadania, fabuła trzyma w napięciu, bardzo mi się podobają zdjęcia, mogłoby być ich więcej.

    Zapraszam do mnie: www.fashionforazmariaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo wciągające opowiadanie ;) Warte przeczytania ;)

    Zapraszam do siebie http://zawszewalczdokonca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajne opowiadanie ! :D Czekam na dalsze części :)
    zapraszam do mnie
    isthenewday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Już się nie mogę doczekać kolejnego :D I zapraszam w międzyczasie do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dziś zaczynam czytać tego bloga ;3
    Rozdziały bardzo mi się podobają ^^
    Czekam na kolejny ;*/Zuza

    OdpowiedzUsuń
  7. biedna Isabelle, miejmy nadzieję, że kolejne rozdziały będą dla niej mniej bolesne :)

    Zapraszam serdecznie, za wszystko się odwdzięczam!
    eye-shadoow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. ZA JE BI STY <3 Kezu zakochałam się w tym blogi u będe tu obecna obowiązkowo <3 A i zapraszam na druga część pierwszego rozdziału :* <43 --> http://maybe-i-love-you-princess.blogspot.com/2015/08/capitulo-uno-czesc-druga.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam to czytać ! Super !

    OdpowiedzUsuń