środa, 2 września 2015

Rozdział 4.

Aż niemożliwe. To już miesiąc od kiedy Isabelle i Anastasia przyleciały do Barcelony. Ten czas leci tak nieubłaganie szybko. Zdążyły się już bardzo zaklimatyzować w tym pięknym miejscu. Na początku nie były zbytnio przekonane do Barcelony. Zaraz, źle to ujęłam, nie powinnam mówić w liczbie mnogiej, ponieważ to Anastasia nie chciała tu lecieć. Zrobiła to dla jej przyjaciół, oraz siostry. Ale kto by pomyślał, że to miasto spodoba się im bardziej niż Argentyna, a co najważniejsze Rosario? Dziewczyny zawsze znajdywały zajęcia, dzięki którym mogły być wszystkie razem. Antonella prawie codzienne razem z Thiago przychodziła do sióstr. Chodzili na spacery, pikniki, albo na plażę. Zawsze znalazło się coś, dzięki czemu mogły w swoim towarzystwie miło spędzić czas. Leo zaś całkowicie oddał się pracy. Twierdził, że teraz jest najważniejszy moment w jego karierze i, że musi oddawać sto procent siebie na treningach oraz meczach. Dziś był też ten dzień, w którym miały pójść na trening chłopaków. Cieszyły się i to bardzo. W sumie jak już mówiłam minął miesiąc, a one nie widziały jeszcze nikogo z WAGs, ani samych piłkarzy. Skłamałabym gdybym powiedziała, że nie stęskniły się za nimi. A szczególnie za dziewczynami. Zresztą Isabelle sama kiedyś do nich należała... Nie! Znowu zaczynam z tym tematem. Udawajmy, że tego po prostu nie było.
      - Gotowe? - zapytał podekscytowany Lio wbiegający razem z ukochaną do domu Mendoz.
      - Yhm, no nie wiem. - podrapała się po głowie. - Ja-ja nie jestem pewna czy chce. - Isabelle jeszcze godzinę temu była szczęśliwa na myśl o tym, że w końcu wszystkich zobaczy, ale zrozumiała wreszcie, że jest to szczęście w nieszczęściu. Przecież będzie tam ON. Dopiero teraz to tak na prawdę zrozumiała. Tak wiem, czasami za późno zdaje sobie z czegoś sprawę.
      - Isa. - podeszła do niej Antonella. - Ja wiem, wiem, że to boli, ale nie możesz rezygnować przez niego z przyjemności i się ograniczać. - te słowa trochę jej pomogły. Tak jak powiedziała przyjaciółka, nie mogła się ograniczać, przez jednego faceta. Anastasia była jeszcze w łazience, więc musieli na nią czekać. Mówiłam wam przecież, że dla nich łazienka to nie tylko zwykle pomieszczenie, a założę się, że każdy z was się w tedy ze mnie śmiał. Antonella zastanawiała się nad zrobieniem jeszcze jednej, bo mogła się założyć, że codziennie rano się kłócą, która pierwsza. No ale zawsze mogą dobudować, ponieważ w domu pozostał jeszcze jeden wolny pokój. A wiecie dlaczego? Ponieważ mądra Roccuzzo stwiedzila, że jeśli w przyszłości któraś będzie miała dziecko przeznaczy to na jego pokój. Ahh Ant i ten jej tok myślenia. Leo tylko jej w tamtym momencie słuchał i śmiał.
      - Gotowa! - wybiegła z pomieszczenia Ana, to był znak, że wreszcie mogli wyjść.

*

      - Isabelle, Anastasia! Kopę lat! - podbiegł do nich wysoki mężczyzna z numerem 3 na koszulce. Dziewczyny podeszły do niego szczęśliwe i rzuciły się na niego bez żadnego opamiętania.
      - Gerard! Tak dawno się nie widzieliśmy. - uśmiechnęła się do niego szeroko. Dołączyli się do nich również inni piłkarze, oraz WAGs.
      - Shaki! - krzyknęła uradowana Anastasia. - Muszę zobaczyć Milana i Sashe, bo tak samo jak Thiago widziałam ich tylko w telewizji. - na co wszyscy zareagowali śmiechem. Nie było nikogo kto by nie przywitał się z dziewczynami. Nie, zaraz, była jedna osoba. A mianowicie Neymar, siedział z boku i poprawiał korki. Isabelle wiedziała czemu tak robił, to właśnie ten moment kiedy nie będę się hamowała mówiąc na ten temat. Jeszcze te parę lat temu Isa nie miała nic przeciwko do miłości. No... do momentu kiedy przyjechały tutaj na wakacje, w które miały odpocząć i spędzić czas z przyjaciółmi, jednak Isa je bardzo przecierpiała. ale dopiero drugi miesiąc. Bo w pierwszym przeżyła coś o czym każdy marzy. Miłość, którą nadal przeżywa, bo ona nigdy nie znikła. Potem powiem wam co się stało, na razie powróćmy do treningu.
      - No chłopaki! Do roboty! - zganił ich Luis Enrique. Wszyscy ustawili się w rządku i odliczali, dokładnie jak dzieci w pierwszej klasie. Dziewczyny siedziały na ławce rezerwowych i śmiały się z ich poczynań, biegali, skakali i śmiali się, czyli nic nowego. Isa nie mogła oderwać wzroku od Juniora, który (tak się jej tylko wydawało) nie zwracał na nią uwagi, dlaczego jej się wydawało? Ponieważ kiedy ona nie patrzyła ten nie mógł skupić się na treningu i wpatrywał się w nią czekoladowymi oczami, których tak strasznie było jej brak. Sami nie zdawali sobie sprawy, że oni nawzajem nadal coś do siebie czują, żyli ciągle w przekonaniu, że jest to nieodwzajemniona miłość. Mimo tego, że Is nadal szalenie go kochała nie potrafiła wybaczyć mu tego co jej zrobił. Wole poczekać, aż ona sama wam powie co się w tamte wakacje takiego stało. Kiedy cały trening się skończył chłopcy chcieli zrobić imprezę z powodu przyjazdu ich przyjaciółek do Barcelony, jednak dziewczyny z powodzeniem wybiły im z głowy ten pomysł, powiedzialy że kiedy indziej, ponieważ jak już mówiłam musieli trenować na El Clasico, a one dobrze wiedziały jak potrafią zalać się w trzy trupy. Isa czekała juz na przyjaciół, którzy jeszcze się przebierali, to znaczy Leo się przebierał, a Anto zabrała Ane do szatni, ponieważ była ciekawa jak to wszystko tam wygląda, jednak nie zdziwiłabym się gdyby poszła tam jedynie po to, aby zobaczyć umięśnione nagie torsy chłopaków. Dziewczyna oparła się o murek przy Camp Nou i w spokoju obserwowała drzewa, które powoli poruszały się przy lekkim wietrze. Nagle poczuła dotyk na jej ramieniu, gdy się obróciła ujrzała... no właśnie. Neymara, który stał przed nią ze sztucznym uśmiechem, dało się zauważyć, że ciągle żałował tego co zrobił, ona najzwyczajniej ujrzała to w jego oczach.
      - Hej... - powiedział niepewnie, Isa patrzyła na niego z bijącym sercem, wszystkie wspomnienia wróciły, ale nie tylko te złe, również te, w których czuła się szczęśliwa u jego boku.
      - Czego chcesz? - chciała pokazać, że jest twarda, jednak czuła, że oczy zaczynają robić się jej mokre od łez, chyba to zauważył bo zaczął patrzeć na nią z wielkim współczuciem, wiedział jak ją okropnie zranił, ale on nie chciał wtedy tego robić.
      - Ja-ja. - nie umiał wydusić z siebie żadnego sensownego zdania, stał tak i próbował złączyć słowa. Po prostu starał się nie palnąć czegoś głupiego. - Porozmawiajmy. - tak, to było wszystko co przez ten czas przyszło mu do głowy.
      - Właśnie rozmawiamy. - ona również widziała w jego oczach ból. Tak ciężko było im się powstrzymywać, gdyby nie żal i ich własna duma już dawno rzucili by się sobie w ramiona i zaczęli namiętnie całować.
      - Ja nie chciałem, zrozum. - chciał złapać ją za ręce, jednak szybko je zabrała nie pozwalając mu na to.
      - Nie chciałeś? Nie chciałeś?! Zrozum ja przez ciebie nie umiałam przez pół roku się pozbierać! Byłeś ze mną i udawałeś, że mnie kochasz tylko po to, aby zrobić na złość rodzicom, którzy nie chcieli abyś był ze zwykłą dziewczyną! Nie obchodziło cię wtedy co czułam, nawet nie zadzwoniłeś! A teraz podchodzisz do mnie jakby nigdy nic się nie stało i mówisz, że nie chciałeś!? Posłuchaj się, bo jesteś żałosny! Tak, może i dalej cię kocham, ale to już nie ważne, ty mnie nigdy nie kochałeś, więc zapomnij o tym, że ci kiedyś wybaczę! - odwróciła się napięcie po czym uroniła kilka łez nie wierząc w to, że wreszcie wyrzuciła z siebie to co przez trzy lata dusila w środku. Poczuła ulgę, oraz dominację nad piłkarzem, który dalej tam stał i nie pojmowal co się przed chwilą stało. Jej przyjaciele już dawno wrócili, lecz nie chcieli im przeszkadzać. Gdy tylko ich zobaczyła weszła do auta i ruszyli w stronę domu. Ney jednak, tak jak już mówiłam, dalej stał w tym samym miejscu i nie umiał się pozbierać po tym co usłyszał. Nie ukrywał jednak szczęścia, przecież właśnie powiedziała mu, że go kocha. Gdyby tylko wiedziała, że on nie udawał i na prawdę się w niej zakochał. Chciał z nią być i wiedział, że ona równie mocno jak on pragnie w końcu się do niego przytulić.



*
Heyy, przychodzę z nowym rozdziałem można powiedzieć,
 że troszkę ciekawszym niż poprzednie. A ja mam do was pytanie,
 jak tam w szkole? ;D 
U mnie nawet spoko, 
nowi nauczyciele nawet są fajni,
 a u was? Macie nowych czy tych samych? 
Oczywiście jak zawsze zapraszam wszystkich do komentowania, 
bo nawet zwykłe "super" motywuje do dalszego pisania. 
To do następnego <3

8 komentarzy:

  1. No zaczyna się coś dziać. ;D czekam na dalszy rozwój wydarzeń i czekam na kolejne rozdziały. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka sytuacja :D
    Rozdział boski! <3 /Zuza

    OdpowiedzUsuń
  3. Robi się ciekawie ;D U mnie w szkole pod górkę, ale w sumie czego się spodziewać po klasie maturalnej? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskie czekam na next :) Byle szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawaj szybko next :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Next będzie gdzieś jutro, albo we wtorek muszę wprowadzić kilka poprawek do napisanego już rozdziału ;)

      Usuń
  6. 50 yr old Programmer Analyst II Fianna Nevin, hailing from Levis enjoys watching movies like "Whisperers, The" and Mycology. Took a trip to Mausoleum of Khoja Ahmed Yasawi and drives a Mustang. sprawdz innych uzytkownikow

    OdpowiedzUsuń